wtorek, 15 listopada 2016

Pachnące nowości z Pachnącej Wanny - McCall's Candles

Witajcie :)

Dziś przyszedł czas, abym  podzieliła się z Wami zapachowymi nowościami, które dotarły do mnie w ambasadorskiej paczce od Pachnącej Wanny. Żeby jednak dozować emocje ;) nie pokażę wszystkiego na raz. Dziś zaproponuję Wam przeniesienie się do zapachowej krainy McCall's Candles, czyli zupełnie nowej na rynku polskim marki świec.




"Świece McCall's Candles wyposażone są w dwa knoty, które zapewniają szybkie i łatwe rozgrzanie świecy i roztopienie wosku aż do ścianek z jednoczesnym doskonale wyczuwalnym, mocnym aromatem. Knoty są specjalnie zaprojektowane tak aby świeca nie wypalała się za szybko co pozwala na cieszenie się pięknym zapachem."

Do wyboru są:
- duże świece o wadze wosku 510g
- średnie świece o wadze wosku 454g
- woski o wadze 22g

Sugerowany czas palenia wynosi:
- do 130h w przypadku świec
- do 20h w przypadku wosków

Delikatne płatki jaśminu, lilie i leśne dzwonki połączone z wanilią, drewnem sandałowym i odrobiną świeżych powietrznych nut.




Zacznę od wyglądu świecy, który jest odmienny od Yankee Candle czy Goose Creek Candle. Świece McCall's mają słoiki przywodzące na myśl latarenki. Te z większą gramaturą wosku nie mają naklejonych etykiet, a ich szkło jest jakby żłobione. Opis zapachu przedstawiony jest na dołączonej karteczce. 



Świece z mniejszą gramaturą mają naklejkę na słoju. Zarówno większe jak i mniejsze świece mają metalową (a nie szklaną) pokrywkę i metalową rączkę, jednoznacznie kojarzącą się z lampionem. Po wypaleniu świecy na pewno posłuży mi jako latarenka na tealight. Dodatkowo dwa knoty (mimo, że na początku wydawały mi się zbyt krótkie), ułatwiają szybkie rozpalanie świecy.

Zapachy wybierałam zupełnie w ciemno, a jednak Secrets idealnie wpasował się w moje upodobania. Jest typem zapachu perfumowego, ma w sobie nutkę elegancji. Wyczuwam coś lekko kwiatowego, z dodatkiem porzeczek (których producent nie podaje w składzie) z waniliowym podbiciem oraz dodatkiem drzewa sandałowego. Być może to właśnie nuty powietrzne, mimo dosyć ciężkich pojedynczych komponentów, sprawiają, że zapach nie przytłacza, a otula. Bardzo mi się podoba.


Woski

Tu się na chwilę przytrzymam, ponieważ woski również odbiegają wizualnie od tych, które znamy. Nie są kruche i sypkie jak Yankee, nie są też sojowe jak w przypadku Goose czy Colonial Candle. Są za to bardzo twarde i podzielenie ich na cząstki wymaga użycia noża. Plusem jest to, że się nie osypują tak jak wspomniane Yankee Candle. McCall's nie posiadają również pudełeczka, zapakowane są po prostu w woreczki strunowe. Jako wzrokowiec wolałabym, żeby ich opakowanie było nieco inne, ale jak wiadomo to zapach jest tu najważniejszy.


Wyjątkowa, unikalna kompozycja łącząca owocowe aromaty malin, truskawek i cytryn z kwiatowym zapachem tuberozy, różowego cyklamenu i magnolii oraz bazę z wanilii i paczuli.


Mój zdecydowany faworyt jeśli chodzi o zapach wosków. Na sucho pachnie nieco mydlanie, jednak w paleniu zapach ten się zmienia. Czuję nuty lekko kwaśne, owocowe, wymieszane z mocnym akcentem kwiatowym przywodzącym na myśl wiosenną łąkę. Żadna z nut kompozycji nie dominuje nad innymi, dlatego też zapach nie męczy. Wręcz przeciwnie, ma się ochotę wdychać go cały czas. Skojarzenie, jakie mi się nasuwa to wiosenne spotkanie z koleżankami popryskanymi perfumowymi kwiatami i popijającymi lemoniadę. 


Ciepła, otulająca kompozycja łącząca zapach kremowej wanilii, masła shea, kaszmiru, piżma i cytrusów. Idealny wybór nie tylko na zimowy wieczór.


Zupełne przeciwieństwo poprzedniego zapachu. Peace on earth na sucho wydawał mi się zbyt słodki, ulepkowaty. Po odpaleniu się zmienił i słodycz stała się wyważona, zdecydowanie otulająca. Czuję kosmetyczną wanilię, kaszmir i masło shea. Moim zdaniem to zapach idealny na długie, jesienno - zimowe wieczory w domu, kiedy za oknem aż skrzypi mróz.

Crushed velvet

Zanurz się w cudowny aksamitny zapach łączący nuty jeżyn, porzeczek i moreli z płatkami fiołka i róży. Całość kompozycji dopełnia wanilia, piżmo i drewno sandałowe.


Ten zapach przysporzył mi najwięcej trudności z opisaniem go. Wyczuwam mieszankę owoców, ale nie mają one nic wspólnego z owocową soczystością. Są słodkie, może nie do końca jak kandyzowane, ale coś w tym kierunku, dodatkowo podbite wanilią, drzewem sandałowym, a ja wyczuwam też zapach kokosa, którego nie ma w składzie. Ze wszystkich przetestowanych przeze mnie McCall's ten przypadł mi do gustu najmniej, ale z pewnością znajdzie też swoich zwolenników.



PODPIS

8 komentarzy:

  1. prześlicznie wygląda ta świeczka, uwielbiam takie klimaty

    OdpowiedzUsuń
  2. Secrets mnie kusi. Ja wybrałam inne zapachy 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty to Ewcia jesteś świeczkomaniaczką na milion procent ! :D :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Forma lampionu robi wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze.
I te pozytywne i te krytyczne - jednak pamiętaj! - szanujmy się nawzajem, dlatego wszelkie obraźliwe/naruszające moje poczucie moralności i estetyki komentarze będą usuwane.
Nie spamuj - nie zostawiaj linka do swojego bloga wraz z hasłem "obserwujemy?" - to gwarantuje, że na pewno tam nie zajrzę.
Wszystkie inne osoby bardzo chętnie odwiedzę :)

Pozdrawiam, Ewa.