piątek, 5 sierpnia 2016

Żel pod prysznic The Body Shop o zapachu Passiflory

Witajcie :)

Dziś w moich okolicach jest baaaardzo upalny dzień. Radość z letniej pogody czasem jest jednak przyćmiewana przez towarzystwo osób, które niestety zapominają o tym, że latem trzeba częściej brać prysznic oraz (a nie zamiast!) korzystać z dobrych antyperspirantów.

Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o żelu pod prysznic chyba skierowanym bardziej do żeńskiej części populacji, choć tak naprawdę nie widziałabym nic złego w tym, gdyby używał go mężczyzna :)

ŻEL POD PRYSZNIC THE BODY SHOP O ZAPACHU PASSIFLORY


Pojemność: 250ml

Cena: regularna bodajże 25zł(promocyjna 12,90zł)

Skład:


Żel kupiłam podczas pobytu w stolicy, gdzie oczywiście musiałam zahaczyć o Złote Tarasy. The Body Shop był pierwszym sklepem, do którego wpadłam i jedynym, do którego wracałam po więcej produktów ;) Jednym z zakupów był właśnie ten żel. Trafiłam na naprawdę fajną promocję, dzięki czemu zapłaciłam za niego tyle, ile za standardowy żel w zwykłej drogerii.


Buteleczki z żelami TBS nie są wybitnie bogato zdobione, ale mi się podobają. Są bardzo poręczne i sprawiają wrażenie, że mają mniejszą pojemność niż w rzeczywistości. Bardzo podoba mi się kolor żelu - głęboka, butelkowa zieleń z dodatkiem niebieskiego przywodzi na myśl głębię oceanu, co idealnie wpasowuje się w letni klimat.


W żelach TBS nie sposób nie zwrócić uwagi na zapach, który jest wizytówką marki (bo skład pozostawia trochę do życzenia). Jest naprawdę idealnie odwzorowany i czuję się tak, jakbym wsadziła nos do wnętrza owocu. Nic dziwnego, że na opakowaniu jest ostrzeżenie, że produkt nie nadaje się do picia.

Żel pieni się bardzo dobrze, jest gęsty i wydajny, dobrze oczyszcza skórę nie pozostawiając uczucia ściągnięcia.

Ogólnie nie mam do czego się przyczepić. Jedynym minusem może być jego standardowa cena, na szczęście kosmetyki upolowane w promocjach nie uderzają nas po kieszeni.


Jaki jest Wasz ulubiony zapach TBS?

PODPIS

23 komentarze:

  1. ostatnio zdecydowanie wolę mydła

    OdpowiedzUsuń
  2. z The Body Shop miałam tylko jedno masełko. żelu jeszcze nie . na szczęście ostatnio nie mam styczności ze śmierdzącymi ludźmi, jakiś czas temu gdy czekałam za takowymi w kolejce w markecie, zrobiło mi się aż niedobrze, jestem wrażliwa na zapachy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem bardzo wrażliwa na zapachy i najgorzej jest w momentach, kiedy muszę skorzystać z komunikacji miejskiej... Brak słów.

      Usuń
  3. zauważyłam, że kosmetyki o zapachu passiflory zdecydowanie królują tego lata :)
    TBS odwiedzę niebawem to powącham i wtedy zdecyduję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to bardzo soczysty, wakacyjny zapach, pewnie dlatego :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze się na żadnym nie zawiodłam :)

      Usuń
  5. The Body Shop też zawsze odwiedzam jak jestem w Warszawie, w swojej okolicy nie mam sklepu. :P
    Wąchałam kiedyś masło o tym zapachu i był genialny <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety też ubolewam nad brakiem TBS w swojej miejscowości. Zostają nam sporadyczne wypady :)

      Usuń
  6. W promocyjnej cenie chętnie bym się na niego skusiła :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam wiele produktów z TBS ale nie przypominam sobie żelu. Masz rację, te ich zapachy powalają.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie miałam nic tej firmy, ale cena tych produktów bez promocji jest mało atrakcyjna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego warto polować na promocje :)

      Usuń
  9. nie miałam nic z TBS, ale słyszałam, że zapachy są obłędne;]

    OdpowiedzUsuń
  10. Na pewno chętnie go przetestuję :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze.
I te pozytywne i te krytyczne - jednak pamiętaj! - szanujmy się nawzajem, dlatego wszelkie obraźliwe/naruszające moje poczucie moralności i estetyki komentarze będą usuwane.
Nie spamuj - nie zostawiaj linka do swojego bloga wraz z hasłem "obserwujemy?" - to gwarantuje, że na pewno tam nie zajrzę.
Wszystkie inne osoby bardzo chętnie odwiedzę :)

Pozdrawiam, Ewa.