wtorek, 9 sierpnia 2016

Colonial Candle - pachnące rozpoczęcie dnia

Witajcie :)

Zanim przejdę do dzisiejszego wpisu, muszę się Wam czymś pochwalić. Wczoraj spełniłam jego ze swoich największych marzeń i wzięłam udział w sesji zdjęciowej! Jestem w tej dziedzinie zupełną amatorką i bardzo bałam się, czy w ogóle będę potrafiła zachować się przed obiektywem, ale cierpliwość, łagodne i ciepłe usposobienie fotografa sprawiło, że udało mi się rozluźnić. Teraz z niecierpliwością czekam na zdjęcia, a Wam moje drogie (z Podlasia i nie tylko) mogę z całego serca polecić Jacka Fiodorow, który zajmuje się zarówno sesjami ślubnymi, jak też profesjonalnymi oraz właśnie takimi, jak moja :)

Przechodząc do dzisiejszego tematu wpisu - Colonial Candle. Pisałam już o tej nowej marce na polskim rynku o TU, a dziś przedstawię Wam kolejne 3 zapachy.



Topaz waters KLIK


"Żegluj przez krystalicznie czyste wody wdychając niesione morską bryzą aromaty bergamotki, frezji i morskiego drewna."

Chyba mój faworyt z całej trójki. Rzeczywiście przywodzi na myśl ocean, świeże, morskie powietrze i bryzę. Jest to typowy świeżak, idealny na ciepłe dni. Pomimo, że jest "morski", nie ma w sobie nut kibelkowych.

Tahitian plumeria KLIK


"Przenieś się na Tahiti, tropikalną wyspę pełną słodkich kwiatowych aromatów i świeżej bryzy znad oceanu."

Coś dla fanów zapachów kwiatowych. Ja, mimo, że do nich nie należę, to zapach bardzo polubiłam. Tym z Was, które znają Plumerię z Yankee Candle powiem, że ten zapach jest jego bliźniakiem. Jak pachnie? Kwiatowo, ale są to "lepsze" kwiaty. Nieduszące, perfumowe, z dodatkiem świeżości. Moim zdaniem jest to zapach idealny na wiosenno - letnie dni, ale świetnie pasowałby też do sklepów odzieżowych lub drogerii.

Midnight rain KLIK


"Odetchnij świeżym, nocnym powietrzem wypełnionym zapachem drzew zwilżonych kroplami deszczu."

No niestety, ten zapach nie jest w moim typie. Fakt, jest męski, ma w sobie coś z morskiej bryzy, ale po pewnym czasie wydobywa się też nuta, która mi nie odpowiada. Coś pomiędzy leśnym, wilgotnym mchem, a plastikiem. Całkiem możliwe, że fanom typowo męskich zapachów ten okaże się strzałem w dziesiątkę, jednak z powyższych trzech zapachów ten spodobał mi się zdecydowanie najmniej.


Samplery, które Wam zaprezentowałam mają 50g, kosztują 11zł za sztukę, ich czas palenia wynosi około 18h, a możecie je kupić w Pachnącej Wannie. Można je palić tradycyjnie, jak świecę, w odpowiednio dopasowanym kształtem i wielkością świeczniku/kieliszku lub krojąc sampler nożem i wrzucając kawałki wosku do kominka do aromaterapii. Osobom, które lubią delikatne zapachy stanowiące tło polecam sposób pierwszy, a miłośnikom mocniejszych zapachów - drugi :)

PODPIS

17 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Wcale się nie dziwię, na lato super!

      Usuń
  2. O nich jeszcze nie słyszałam, ale już mnie ciekawią ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są naprawdę godne uwagi, nie odbiegają jakościowo od Yankee czy Goose :)

      Usuń
  3. tej marki świec zupełnie nie znam, jestem bardzo ciekawa efektu sesji. Pokaż nam wybrane zdjęcia gdy już będą gotowe.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyglądają zachęcająco, i pachną pewnie tak samo :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam takie świeże zapachy topaz na pewno by mi się spodobał <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja w sumie takie cudeńka palę tylko jesienią i zimą, choć... ostatnio się wyłamałam i rozpaliłam, bo lato nas nie rozpieszcza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem uzależniona całorocznie, ale rzeczywiście latem trudniej się pali. No i zapachy słabiej się rozprzestrzeniają w upalne dni. Chociaż obecnie, jak mówisz, pogoda bardziej przypomina jesień niż lato.

      Usuń
  7. Tych wosków jeszcze nie znam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto się z nimi zapoznać żeby wyrobić własne zdanie :)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze.
I te pozytywne i te krytyczne - jednak pamiętaj! - szanujmy się nawzajem, dlatego wszelkie obraźliwe/naruszające moje poczucie moralności i estetyki komentarze będą usuwane.
Nie spamuj - nie zostawiaj linka do swojego bloga wraz z hasłem "obserwujemy?" - to gwarantuje, że na pewno tam nie zajrzę.
Wszystkie inne osoby bardzo chętnie odwiedzę :)

Pozdrawiam, Ewa.