niedziela, 19 czerwca 2016

Nawilżający tonik - mgiełka do twarzy z ekstraktem z owsa VIANEK

Witajcie :)

Zamieszanie i natłok w pracy powoli mi się zmniejszają, dlatego z przyjemnością wracam do Was z nowym postem. Chciałabym przedstawić Wam bardzo ciekawy produkt firmy VIANEK, która całkiem niedawno zagościła na polskim rynku kosmetycznym.

VIANEK został stworzony przez dobrze wszystkim znaną markę Sylveco i wypuścił linię kosmetyków o 6 właściwościach:

niebieską - nawilżającą
fioletową - wzmacniającą
zieloną - oczyszczającą
pomarańczową - odżywiającą
czerwoną - ujędrniającą
różową - łagodzącą

Znając moją suchą skórę, zdecydowałam się na 

Nawilżający tonik - mgiełkę do twarzy z ekstraktem z owsa z serii niebieskiej - nawilżającej


Tonik znajduje się w 150ml buteleczce z atomizerem. Bardzo podoba mi się delikatna, nawiązująca do natury szata graficzna, której kolorystyka uzależniona jest od rodzaju serii.

Skład:


Ekstrakt z owsa jest wysoko w składzie, oprócz tego mamy mocznik, panthenol, czy olej z kiełków pszenicy. Znajdziemy też konserwanty, ale ze względu na krótki czas użytkowania produktu od otwarcia (3 miesiące) zakładam, że jest ich tam niewiele.

Opis producenta:


Użytkowanie toniku jest bardzo proste. Opcje mamy dwie - bezpośrednie spryskiwanie twarzy lub nasączanie tonikiem wacika. Ja zdecydowanie preferuję wersję pierwszą i psikam prosto na twarz. Rozpylana mgiełka jest dosyć mocna i twarz po jej zastosowaniu jest raczej mokra niż wilgotna, jednak tonik bardzo szybko się wchłania. Jednorazowo spryskuję twarz około 4 razy. Atomizer jak na razie mnie nie zawiódł, nie przycina się i nie przecieka.

To, na co jako zapachoholiczka zwracam szczególną uwagę, to oczywiście zapach produktu, a ten jest bardzo przyjemny. Wyczuwam słodkie poziomki z odrobiną kwiatów i świeżego powietrza i powiem Wam, że taki zastrzyk zapachowy o poranku naprawdę daje fajnego kopa i pozytywnie nastraja.


Najważniejsze jednak jest działanie. Jak wspomniałam, moja skóra nawet latem jest sucha i ściągnięta. Tonik stosuję codziennie rano oraz 1-2 razy w ciągu dnia (wtedy, gdy już wiem, że nie wyjdę z domu, bo po aplikacji toniku na makijaż ten mógłby nieco się rozmazać). Oprócz efektu orzeźwienia, skóra rzeczywiście jest przyjemnie nawilżona i ukojona, a uczucie ściągnięcia i zaczerwienienia po nocy się zmniejsza. Jedyny minus, to opisany wyżej krótki czas na zużycie produktu od otwarcia wynoszący 3 miesiące. Ja swój tonik stosuję już 2 miesiące i została jeszcze połowa, dlatego - przy tej fali upałów - będę go stosować nie tylko na twarz, ale i jako ochłodę dla dekoltu i rąk. Zwłaszcza, że niedługo wybieram się nad morze :)

Mój tonik pochodzi ze sklepu Pachnąca Wanna. Widzę, że obecnie nie jest dostępny, ale zachęcam do zapoznania się z pozostałymi produktami z serii tej lub najbardziej pasującej do Waszych predyspozycji KLIK. Ja sięgnę po płyn micelarny, olejek do ciała i odżywkę do włosów. Jeśli będzie pachnieć tak, jak ten tonik, to spędzę wakacje na wąchaniu swoich włosów ;)

PODPIS

24 komentarze:

  1. muszę go sobie zamówić uwielbiam gdy toniki mają taki spryskiwacz. mam słabość do kosmetyków sylveco, vianek itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, chociaż Vianek zainteresował mnie nawet bardziej niż Sylveco.

      Usuń
  2. Ostatnio się nad nim zastanawiałam... Wybrałam jednak tonik Baikal Herbals i sprawdził się świetnie... Tym mnie zaciekawiłaś. Lubię gdy produkty tego typu posiadają atomizer, aplikacja jest wtedy bardzo przyjemna i nie trzeba przelewać ich do specjalnych buteleczek :)

    Kosmetyków Vianek jeszcze nie używałam, ale muszę coś od nich kupić :)

    Produkty Sylveco polubiłam, mam nadzieję, że z Vianek będzie tak samo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aplikacja jest rzeczywiście bezproblemowa.
      Jeśli lubisz Sylveco, to Vianek też powinien Ci pasować :)

      Usuń
  3. Zapowiada się świetnie! Ja chyba skuszę się na tą ujędrniającą... jestem bardzo ciekawa tego produktu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ujędrniającej nie ma toniku w mgiełce, ale jeśli na coś się skusisz - daj znać, jak wrażenia :)

      Usuń
  4. Średnio lubię rozwiązanie z atomizerem, bo wolę przecierać twarz tonikiem. Życzę Ci udanych wakacji :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to przecież żaden problem, po prostu możesz psiukać na wacik i przecierać twarz :)

      Usuń
    2. Dokładnie. Tak jak napisałam, są dwie opcje do wyboru :)

      I dziękuję za życzenia :)

      Usuń
  5. Jestem fanka sylveco, ale nic białkowego jeszcze nie miałam okazji używać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz Sylveco, to Vianek też powinien Ci pasować :)

      Usuń
  6. Ostatnio bardzo głośno zrobiło się na temat tych kosmetyków. Może i ja wkrótce coś zakupię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli się skusisz, daj znać o swojej opinii :)

      Usuń
  7. Ja ostatnio jestem bardzo pozytywnie zaskoczona produktami marki Vianek i bardzo chętnie sięgam po kolejne kosmetyki :) Na pewno obok tej mgiełki również nie przejdę obojętnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana, zamiast ekstrakt z owsa, wyszedł Ci z owca i tak się zastanawiam jakiego znowu owca ;) Padłabyś jakbyś zobaczyła moją minę jak to rozkminiałam ;)

    Toniku nie znam, może kiedyś sie skuszę, chociaż jak na razie bardziej wolę klasyczne Sylveco niż vianek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, dzięki za spostrzegawczość, już poprawione :D

      Usuń
  9. aktualnie go testuję, jeszcze nie mam opinii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać, jak już ją sobie wyrobisz :)

      Usuń
  10. ja spryskuję na makijaż i sie nie rozmazuje... tylko nie z bliska heheheh:P ogólnie tonik lubię szczególnie jak jest gorąco bo odświeża:)

    OdpowiedzUsuń
  11. kochana co Leona nie odwiedzasz?:D

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba sobie go zafunduję, bo po kilku dniach upałów moja skóra woła o intensywne nawilżenie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie miałam jeszcze okazji używać kosmetyków Vianek, a właśnie kończę mój tonik Ziaji...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze.
I te pozytywne i te krytyczne - jednak pamiętaj! - szanujmy się nawzajem, dlatego wszelkie obraźliwe/naruszające moje poczucie moralności i estetyki komentarze będą usuwane.
Nie spamuj - nie zostawiaj linka do swojego bloga wraz z hasłem "obserwujemy?" - to gwarantuje, że na pewno tam nie zajrzę.
Wszystkie inne osoby bardzo chętnie odwiedzę :)

Pozdrawiam, Ewa.