niedziela, 7 lutego 2016

Żel pod prysznic Balea Frozen Breeze

Witajcie :)

Byłam pewna, że korzystając z ferii, uda mi się więcej publikować na blogu... Oczywiście wyszło jak zwykle i miałam na głowie całą masę niezapowiedzianych spraw. Dziś jednak jest tak piękny, wiosenny i ciepły dzień, że postanowiłam opowiedzieć Wam o żelu pod prysznic, który właśnie dobija u mnie dna i - wbrew nazwie - kojarzy mi się z ciepłymi porami roku. A zatem, zapraszam do czytania.

BALEA FROZEN BREEZE - ŻEL POD PRYSZNIC


Balea to już niemal legenda, zwłaszcza w blogosferze. Przyznam, że gdyby nie blogi i Wasze opisy, to być może nigdy nie zapoznałabym się z tą marką. A tak, już od kilku lat sukcesywnie gości w mojej łazience.

Opakowanie typowe dla żelu tej firmy - butelka zamykana na klik i zdecydowanie przyciągająca wzrok grafika. Standardowa pojemność to 250ml.

Ze składem szału nie ma, ale przypominam, że jest to produkt typowo drogeryjny i w sklepach niemieckich należący do tej niższej, tańszej półki. Co oczywiście nie oznacza, że gorszej.


To, co przyciąga mnie w firmie Balea, to nie tylko ładne opakowania, ale przede wszystkim bajeczne zapachy kosmetyków. W tym przypadku nie jest inaczej - żel pachnie jak posypane cukrem płatki fiołków z dodatkiem malin i jeżyn. Zapach jest cudowny i moim zdaniem nie ma w nim mroźnego, ani zimowego. Zaklasyfikowałabym go zdecydowanie bardziej do produktów typowo wiosennych. Ale, jak wiadomo, co nos to opinia.

Konsystencja jest średnio gęsta, z reguły nie przelewa się przez palce, ale może tak się stać przy zbyt dużym kącie nachylenia dłoni :-)

Wielka szkoda, że produkty firmy Balea są na porządku dziennym w niemieckim DMach i kosztują naprawdę niewiele, nawet w przeliczeniu na złotówki. W Polsce można je dostać w sklepach internetowych, jednak ceny są już wyższe, choć mimo wszystko stosunkowo niskie w porównaniu z produktami z naszych drogerii. 



PODPIS

21 komentarzy:

  1. Mam go ale w zapasach. Jeszcze nawet nie wąchałam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wczoraj go wykończyłam. Zapach ma nieziemski i muszę dorwać kolejne opakowanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Musi pięknie pachnieć :) Sama przywiozłam sobie dwa żele Balea z wakacji w Pradze i też żałuję, że u nas ceny są dużo wyższe, a kosmetyki niespotykane stacjonarnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja muszę choć raz zamówić internetowo żeby zobaczyć z czym mamy doczynienia :)

      Usuń
    2. Czeski DM chyba też jest droższy niż niemiecki, ale nadal są to ceny niższe niż w Pl. Zamówić i przetestować musisz koniecznie :)

      Usuń
  4. Uwielbiam zapachy produktów balea! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Już dawno nie miałam żelu Balea, ale teraz używam odżywki i kremu do rąk tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. mmm...uwielbiam żele Balea

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam osoby, której się nie podobają :))

      Usuń
  7. U mnie można je kupić w tzw. Eurosklepach, czyli sklepach z produktami z Niemiec. Ten zapach oczarował mnie od słów "posypane cukrem fiołki" i z pewnością będę go szukać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak cenowo, może się orientujesz? Zapach jest boski, polecam :)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze.
I te pozytywne i te krytyczne - jednak pamiętaj! - szanujmy się nawzajem, dlatego wszelkie obraźliwe/naruszające moje poczucie moralności i estetyki komentarze będą usuwane.
Nie spamuj - nie zostawiaj linka do swojego bloga wraz z hasłem "obserwujemy?" - to gwarantuje, że na pewno tam nie zajrzę.
Wszystkie inne osoby bardzo chętnie odwiedzę :)

Pozdrawiam, Ewa.