czwartek, 14 stycznia 2016

Zapach a'la La Vie est Belle - czy dorówna oryginałowi?

Witajcie :)

Lubicie, gdy otaczają Was zapachy (te przyjemne oczywiście)? Ja UWIELBIAM, co z resztą jest zawarte we wzmiance "o mnie". Wszelkiego rodzaju świece zapachowe, woski, dyfuzory, ale też oczywiście perfumy, mgiełki, czy wody toaletowe towarzyszą mi nieustannie w ciągu dnia (a nawet w nocy, kiedy spryskuję pościel przeznaczonymi do tego specyfikami). Jestem świadoma swojego uzależnienia, ale zupełnie mi ono nie przeszkadza w życiu codziennym. Gorzej z domownikami, ale muszą przywyknąć ;)

Jednym z zapachów, który trafił ostatnio w moje ręce, jest:



Przyznam się bez bicia, że nie jestem zwolenniczką tak zwanych "zamienników". Kiedyś przy takim eksperymencie dostałam uczulenia i na długi czas dałam sobie spokój. Jednak oryginalnie "La Vie..." bardzo lubię i ciekawość wzięła nade mną górę - podjęłam się sprawdzenia, jak poradzi sobie w powyższej wersji.

Już samo opakowanie to ciekawa historia - próbowałam wyjąć perfumy z kartonika, jednak okazało się, że nie jest to możliwe, bo jest to tak zwana wersja "travel pack" i przycisk jest wbudowany w kartonik (trochę przypomina mi to ukrytą kamerę). Z jednej strony plus, bo nic nam się nie stłucze, z drugiej - nie jest to moja estetyka wizualna. 



A co to w ogóle jest ta esencja perfum?

Zdaniem producenta: "Esencja perfum 3G La Vie Est Belle została stworzona w oparciu o innowacyjną recepturę. Zapach ten jest odpowiednikiem zapachu "La Vie Est Belle" marki Lancome. Ogólne wrażenie zapachowe w odniesieniu do esencji perfum Lancome La Vie Est Belle zgodne jest w 99%. Receptura, intensywność i ilość olejków zapachowych są różne. W procesie produkcyjnym 3G La Vie Est Belle wykorzystana została nowoczesna technologia (nanotechnologia). Dzięki temu zapach jest bardziej intensywny i szlachetny. Esencja perfum to forma zapachu  najbardziej długotrwała, wystarczy jedno psiknięcie, aby zapach utrzymywał się przez cały dzień. Dlatego też, ich objętość jest niewielka, a flakoniki nie przekraczają 30ml."

Jeżeli chodzi o moc i trwałość zapachu to tu muszę przyznać producentowi połowiczną racją - owszem, moc jest bardzo dobra, a perfumy trwałe - na ciele pozostają od rana do wieczora, a na ubraniach, czy na przkład szaliku - od popsikania, do uprania. Wątpię jednak, jakoby 30ml esencji odpowiadało 300ml wody perfumowanej, aż tak mocne i trwałe nie są.

Co jeszcze ciekawego? To, że po wyschnięciu esencji, na szyi, przy dotknięciu wyczuwam lekko tłustawe plamy. Bałam się, że znów pojawi mi się uczulenie, na szczęście tak się nie stało. Niemniej jednak zwróciłam na to uwagę.



Najważniejsza sprawa, czyli odwzorowanie zapachu. Dałabym tutaj zbieżność w około 80%, co uważam za i tak niezły wynik, ponieważ po takich produktach nie spodziewam się 100% zbieżności, nie ma takiej opcji. Musze jednak przyznać, że zapach bardzo mi się podoba, jest otulający, "ciepły", ale nieduszący i idealny na zimę. W ostatnim czasie używam go bardzo często.

Taka przyjemność kosztuje nas 49,99zł, więc zdecydowanie mniej od oryginału, ale jednak tym oryginałem nie jest. 

Czy stawiać na oryginalne perfumy czy tańsze zamienniki? Ja preferuję oryginały, a Wy musicie odpowiedzieć już sobie na to pytanie same :)

PODPIS

17 komentarzy:

  1. Ja mam zamiennik Aliena i Ci powiem, że są bardzooo podobne, choć nie identyczne. Ktoś kto się zna, rozpozna co jest oryginałem a co nie. Jednak ja mówię TAK, odpowiednikom, dobrym odpowiednikom, choćby ze względu, że też jestem przepadziwa na zapachy i np. do pracy i wciągu pracy psikam się kilkanaście razy i wolę ten zamiennik niż perfumy co kosztują 300zł ;0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na odpowiednik to ten jest rzeczywiście dobry, jednak ja na razie jednak skłaniam się ku oryginałom :)

      Usuń
  2. Tłustawe plamy? ciekawe... nie znam go kompletnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie to mnie bardzo zdziwiło.

      Usuń
    2. Olejki eteryczne też mogą takie plamy zostawiać. Może ma po prostu jakąś dziwną proporcję olejków i alkoholu:P
      Ja stawiam na oryginały. Nic nie jest w stanie ich zastąpić ani od strony wizualnej ani jakościowej. Jak ktoś chce - niech kupuje, ale to wg mnie pozorna oszczędność.

      Usuń
  3. Nie wiem jak ten zapach pachnie. Myślałam, że to takie metalowe opakowanie, a to kartonik, troszkę szkoda :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też zdecydowanie wolę oryginały :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też nie jestem zwolenniczką zamienników ale mimo wszystko mam kilka. Dużo łatwiej i chętniej spryskuję się tanimi perfumami niż np. Alienem, który kosztował kilka razy więcej. W swoich zbiorach mam oryginały i podróbki. też nigdy nie spodziewam się tego, że zapachy będą identyczne, to niemożliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei mam większy komfort psychiczny i fizyczny przy używaniu perfum oryginalnych :)

      Usuń
  6. Zamiennik za 50 zł to moim zdaniem sporo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie dlatego, że nie jest to woda toaletowa czy perfumowana, tylko czysta esencja - tak mówi producent :)

      Usuń
  7. ja swój zapach wyjęłam z kartonika, kartonik wyrzuciałam i teraz mam brzydki plastik na komodzie;/
    mam zapach Amor Amor- mocno napefrumowany, ale niestety ja go już po chwili nie czuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój utrzymuje się bardzo długo, ale co do opakowania to niestety się zgadzam.

      Usuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze.
I te pozytywne i te krytyczne - jednak pamiętaj! - szanujmy się nawzajem, dlatego wszelkie obraźliwe/naruszające moje poczucie moralności i estetyki komentarze będą usuwane.
Nie spamuj - nie zostawiaj linka do swojego bloga wraz z hasłem "obserwujemy?" - to gwarantuje, że na pewno tam nie zajrzę.
Wszystkie inne osoby bardzo chętnie odwiedzę :)

Pozdrawiam, Ewa.