sobota, 30 stycznia 2016

IL Salone Milano - poczuj się jak u fryzjera w zaciszu własnego domu

Witajcie :)

Chciałam powitać Was tej soboty iście wiosennie i słonecznie, bo tak też było jeszcze niedawno za moimi oknami, jednak właśnie przed chwilą pojawiły się ciemne chmury, które nie zwiastują niczego dobrego. Dlatego też witam Was po prostu sobotnio :)

Pielęgnacja włosów jest dla mnie istotnym aspektem w dbaniu o swoje ciało i o ile w kwestii żelu pod prysznic, czy balsamu do ciała pozwalam sobie na większą swobodę, tak przy pielęgnacji włosów wyboru dokonuję bardziej ostrożnie. O jednej z nowości, którą używałam w ostatnim czasie, chciałabym Wam dziś opowiedzieć, a jest nią:

Krem do włosów od IL Salone Milano


Pojemność: 250ml
Cena: 29,99zł
Skład:


Z tego, co zdążyłam się zorientować, marka IL Salone Milano, jest jedną z najczęściej wybieranych marek w salonach fryzjerskich we Włoszech już od wielu lat. Obecnie firma wkroczyła do Polski i to nie na fryzjerskie "salony", ale do sklepów, na przykład do Rossmanna. 

Czy rzeczywiście jest to profesjonalna jakość dostępna na wciągnięcie ręki? O tym poniżej.

Tuba, w której znajduje się krem, jest dosyć twarda i przy wydobywaniu produktu można wyćwiczyć mięśnie dłoni, zwłaszcza, gdy zużyjemy ponad połowę ;) Sprawy nie ułatwia nakrętkowe zamknięcie, które co prawda wygląda atrakcyjniej, od "klika", ale jest niezbyt wygodne, zwłaszcza, gdy mamy mokre ręce.


Wizualnie nie mam się do czego przyczepić, a że jestem wzrokowcem, to szata graficzna bardzo mnie interesuje. Estetyka opakowania kremu wpasowuje się w mój gust i naprawdę mi się podoba.

Co do samego kremu: już słowo krem nasuwa mi zupełnie inne skojarzenia, niż powyższy produkt. Ta konsystencja kojarzy mi się z maścią: jest gęsta, zbita i lekko przezroczysta.

Zapach jest bardzo ładny - kojarzący się zdecydowanie z salonami fryzjerskimi i zupełnie niepodobny do drogeryjnych produktów.

Najważniejszy punkt: działanie. Przy regularnym stosowaniu, rzeczywiście jest widoczne. Dzięki kremowi, moje włosy nabrały blasku, którego się po nich zupełnie nie spodziewałam. Kolejny plus: przy noszeniu czapek i kapturów, elektryzowanie było czymś na porządku dziennym. Obecnie mogę spokojnie pomalować usta bez obaw o zjedzenie połowy swoich końcówek. Nie wspomnę o bezproblemowym rozczesywaniu i gładkości, bo to sprawa oczywista. 


Musze przyznać, że na moich włosach krem sprawdził się bardzo dobrze. Cieszy mnie fakt, że na sklepowe półki trafia coraz więcej produktów, które do niedawna mogłyśmy spotkać jedynie w profesjonalnych studiach i salonach.

PODPIS

17 komentarzy:

  1. Wygląda ciekawie;) do tej pory firma zdecydowanie była mi obca. Tylko co z tą konsystencją? Miał być krem, a mamy maść?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jest baardzo gęsty i wygląda mi jak maść ;)

      Usuń
  2. Mam maskę z tej firmy i nie do końca spełnia moje oczekiwania. Ostatnio nawet o niej pisałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od włosów - u mnie na długich pewnie efekt też byłby gorszy, na krotszych jakoś wszystko działa lepiej ;)

      Usuń
  3. Pierwszy raz słyszę o tym produkcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopiero pojawia się na sklepowych półkach :)

      Usuń
  4. Lubię od czasu do czau sięgnąć po takie produkty do włosów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, choć z czasem na rytuały ostatnio kiepsko :)

      Usuń
  5. moja mama testowała szampon i balsam do włosów tej marki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba coś na ten temat u Ciebie czytałam :)

      Usuń
  6. Ostatnio w Rossmanie pojawiło się tyle ciekawych kosmetyków, że aż boję się tam wchodzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak mam w sklepach ze świecami zapachowymi :))

      Usuń
  7. Wygląda ciekawie, tylko na ile mi wystarczy 1 tubka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam włosy za ramiona, używam na pół długości co 2 dzień od 2 miesięcy i nie zużyłam nawet połowy :)

      Usuń
  8. Miałam maskę do włosów z tej firmy, pisałam o niej u siebie :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze.
I te pozytywne i te krytyczne - jednak pamiętaj! - szanujmy się nawzajem, dlatego wszelkie obraźliwe/naruszające moje poczucie moralności i estetyki komentarze będą usuwane.
Nie spamuj - nie zostawiaj linka do swojego bloga wraz z hasłem "obserwujemy?" - to gwarantuje, że na pewno tam nie zajrzę.
Wszystkie inne osoby bardzo chętnie odwiedzę :)

Pozdrawiam, Ewa.