wtorek, 5 stycznia 2016

Catrice Lash Boost - włókna do przedłużania rzęs

Witajcie :)

Mroźno zrobiło się za oknami, prawda? Co zaskakujące - tak jak kiedyś nie znosiłam zimy, tak teraz wolę te mrozy niż letnie upały. Serio :) Na szczęście jutro dzień wolny i jedyne wyjście z domu, jakie mam obecnie w planach, to kawa z koleżanką, więc tym bardziej bardzo niska temperatura w ogóle mnie nie przeraża.

Dziś chciałabym pokazać Wam pewien kosmetyk, z którym miałam styczność pierwszy raz w życiu, a mianowicie



Opakowanie kojarzy mi się ze standardowym tuszem do rzęs i wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy po odkręceniu opakowania, moim oczom ukazała się szczoteczka oklejona czymś białym, bliżej nieokreślonym.


Oczywiście spodziewałam się włókienek, w końcu jest to taki produkt, jednak na początku przeżyłam lekki szok.

Zadaniem włókien jest oczywiście optyczne wydłużenie naszych rzęs i sprawienie, że będą wyglądać niczym wachlarz za milion dolarów. Czy tak się stało? Nie do końca.

Po pierwsze, producent informuje na opakowaniu, że produkt nie nadaje się dla osób noszących soczewki kontaktowe. Ja niestety owe ułatwienia życia posiadam i noszę na co dzień. Postanowiłam jednak zaryzykować i skoro produkt już wpadł w moje ręce, to chciałam sprawdzić, jak się spisze. Przyznam, że noszenie soczewek nie utrudniło mi używania włókien - te nie osypywały się przez cały dzień i rzeczywiście przy każdej aplikacji wytrzymywały od rana do wieczora.

Na czym polega aplikacja?

1. Nakładamy na rzęsy maskarę (ważne, aby była świeża - do starszej i gęstszej włókna się nie przykleją tak dobrze).

2. Na jeszcze wilgotną warstwę tuszu aplikujemy włókna - przyklejają się bez problemu.

3. Rzęsy ponownie tuszujemy. I gotowe.

W praktyce jednak, było o tyle trudniej, że przy nakładaniu drugiej warstwy tuszu, część włókienek odczepiła się z rzęs i pozostała na szczoteczce maskary. 

A efekty?

Niestety znikome. Rzęsy po nałożeniu włókienek uzyskały efekt "pajęczych nóżek", a wydłużenie było naprawdę niewielkie. Muszę zaznaczyć, że mam bardzo krótkie rzęsy, jednak już lepszy efekt otrzymuję przy nałożeniu dobrze dobranej bazy pod tusz.



Gdyby jednak któraś z Was miała ochotę sprawdzić na swoich rzęsach działanie włókien wydłużających, możecie je znaleźć na przykład w sklepie iperfumy.pl.

PODPIS

28 komentarzy:

  1. Efekt taki średni faktycznie :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. A myślałam, że w końcu będę miała choć trochę dłuższe rzęsy :)

      Usuń
  3. Szkoda, że produkt się nie sprawdził...

    OdpowiedzUsuń
  4. Też zdziwiłabym się gdybym zobaczyła szczoteczkę oblepioną czymś takim ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że tak działa (a właściwie nie działa). Jednak bardziej mnie interesuje jaki cień masz na powiece, bo jest przepiękny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Organza zblendowana z Gateau + w kąciku dodatek Celebrate - wszystko z paletki Sleek Oh so Special :)

      Usuń
  6. Ja na szczęście nie muszę przedłużać swoich rzęs, bo mam naturalnie długie, ale produkt faktycznie zapowiadał się ciekawie, ale niestety wypadł słabo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę, zawsze chciałam mieć długie rzęsy :)

      Usuń
  7. Szkoda, że produkt nic nie daje. A już się spodziewałam jakiegoś hitu :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Używałam kiedyś czegoś podobnego i miałam rzęsy po brwi :) Niestety, nie pamietam jaka to byłą firma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbyś sobie przypomniała - daj znać :)

      Usuń
  9. Rzeczywiście efekt jest znikomy. Sama szczoteczka i kosmetyk to ciekawostka. Wygląda jak dom pająka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na początku myślałam, że kosmetyk jest po prostu zepsuty ;)

      Usuń
  10. Dzięki za recenzję, nie skorzystam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. A tak ciekawie się zapowiadało...

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda, że się nie sprawdzają. Nie cierpię efektu "owadzich nóżek".

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam kiedyś maskarę z takimi włókienkami, ale była bardzo uciążliwa w użytkowaniu i włókienka wpadały mi do oczu...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze.
I te pozytywne i te krytyczne - jednak pamiętaj! - szanujmy się nawzajem, dlatego wszelkie obraźliwe/naruszające moje poczucie moralności i estetyki komentarze będą usuwane.
Nie spamuj - nie zostawiaj linka do swojego bloga wraz z hasłem "obserwujemy?" - to gwarantuje, że na pewno tam nie zajrzę.
Wszystkie inne osoby bardzo chętnie odwiedzę :)

Pozdrawiam, Ewa.