niedziela, 16 sierpnia 2015

Nowości Village Candle jesień-zima 2015, cz. 2/3

Witajcie :)

Jako, że w moim życiu zaszły pewne poważne zmiany, nadal cieszę się dniami wolnymi i wakacjami. Wspaniale jest w końcu odpocząć i się zrelaksować, ale chyba po raz pierwszy w życiu cieszę się też z faktu, że niedługo idę do pracy :) Nowe wyzwania, nowe obowiązki, zapewne też nowe stresy, ale na razie jestem dobrej myśli. Oby tak było przez cały czas :)

Dziś przychodzę do Was z drugą porcją zapachów jesienno-zimowych Village Candle. O pierwszych trzech możecie przeczytać TU.

Sleigh Ride

Na początku muszę po raz kolejny zaznaczyć, że w przeważającej większości nie lubię męskich zapachów. Świetnym przykładem jest tutaj Mountain Lodge Yankee Candle, w którym wyczuwam spoconego drwala siedzącego w starej chacie, który na dodatek oblał się perfumami z kiosku ;)
Sleigh Ride ma w sobie męską nutę, ale jest to zupełnie inny wymiar zapachu. Zdarza się, że czasem na ulicy mijamy mężczyzn, którzy pomimo przeciętnej atrakcyjności fizycznej, zwracają na siebie naszą uwagę zapachem. No dobra, przynajmniej ja tak mam ;) I Sleigh świetnie odzwierciedla to, co czasem wpada w moje receptory węchowe podczas takiej "mijanki". Na mój nos jest to zapach młodego, dobrze ubranego faceta, który dopiero co wyszedł spod prysznica (i miał żel pod prysznic o zapachu "męsko" - mentolowym) i żującego miętową gumę. I już.
Nie wiem skąd takie porównanie, nie pytajcie. Nie zmienia to jednak faktu, że zapach jest bardzo przyjemny, zwłaszcza wieczorem :))

Peppermint Bark 
Na mój nos jest to zdecydowanie bardziej Peppermint niż Bark - ja mocniej wyczuwam miętę, z tym, że nie jest to ostry, drażniący zapach, a raczej właśnie taki posłodzony, "uładzony". Nie mam ogromnego doświadczenia z VC, ale w zapachach jesień-zima wyczułam wspólną, mentolową nutę. Pojawiała się ona w eukaliptusie, w Sleigh Ride i czuję ją też w Peppermint Bark. Taki chłodny podmuch, ale nie mięta w czystej postaci. Przelotem miałam wosk YC o tej samej nazwie i kojarzy mi się, że tamten był jednak słodszy, ten bardziej wpada w miętowe nuty.
Jeśli chodzi o moc, to spodziewałam się, że zapach będzie bardziej wyczuwalny. Musiałam dokroić nieco samplera do kominka żeby lepiej go poczuć.
Ogólnie zapach ładny i przyjemny, ale z 9 nowości znalazłam lepszych kandydatów na świecę 

Fall Fun
 
Od początku była do dla mnie duża zagadka - byłam go bardzo ciekawa, ale jednocześnie podchodziłam z rezerwą po traumatycznych przeżyciach z Nature's Paintbrush Yankee Candle. Kolor wosku i naklejka kusiły, skojarzenia z rozmokłymi liśćmi zdecydowanie odpychały. Jedyne co mogłam zrobić to go po prostu odpalić :)
I powiem wam, że uwielbiam te momenty, kiedy nastawiam się na "nie" lub "raczej nie", "niekoniecznie", a spotyka mnie miłe zaskoczenie. Miłe, ponieważ na mój nos wcale nie są to rozmokłe liście, tylko właśnie suche, które niedawno spadły z drzewa i jeszcze chrupią pod butami. Do tego jesienne powietrze, ostatnie "podrygi" ciepłego słońca i słodki, męski dodatek. Dlatego też moim zupełnie subiektywnym zdaniem do powyższego zapachu bardziej pasowałaby naklejka np. z dwojgiem dorosłych, bo zdecydowanie jest tu coś męskiego, co niekoniecznie pasuje mi do dziecka ;)
Moc bardzo dobra - sampler paliłam w kominku, skroiłam może mniej niż 1/5 i czułam go mocno, a zapach został w pokoju nawet po zgaszeniu. Fajny jest i na mój gust bardziej nadaje się na jesienne poranki i słoneczne popołudnia, niż chłodne wieczory :)

Z powyższej trójki stawiam na zapachy 3 i 1 jako faworytów i kandydatów na świece. A Wam który lub które najbardziej przypadły do gustu?

PODPIS

9 komentarzy:

  1. Peppermint Bark będzie w moim guście :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Tych akurat jeszcze nie miałam, ale chętnie się z nimi zapoznam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Też bym chyba wybrała 1, aczkolwiek porównania masz dobre :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Tego ostatniego też bym się bała tak jak Ty ale skoro okazał się fajnym zapachem to super! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapachy dość nietypowe, ale możliwe że chociaż na jeden bym się skusiła ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi się nawet nie chce myśleć o jesieni i zimie :-((

    OdpowiedzUsuń
  7. Narobiłaś mi ochoty na "młodego, dobrze ubranego faceta, który dopiero co wyszedł spod prysznica" ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z reguły ich zimowe zapachy bardzo mi się podobały (przynajmniej jeśli chodzi o poprzednie lata), więc jest spora szansa że i tegoroczne polubię :) Sleigh ride z opisu jest bardzo obiecujące.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze.
I te pozytywne i te krytyczne - jednak pamiętaj! - szanujmy się nawzajem, dlatego wszelkie obraźliwe/naruszające moje poczucie moralności i estetyki komentarze będą usuwane.
Nie spamuj - nie zostawiaj linka do swojego bloga wraz z hasłem "obserwujemy?" - to gwarantuje, że na pewno tam nie zajrzę.
Wszystkie inne osoby bardzo chętnie odwiedzę :)

Pozdrawiam, Ewa.