niedziela, 30 marca 2014

Denko marcowe - to już!

Witajcie :)

Będę monotematyczna, ale w tym roku prędkość z jaką płynie czas, przeraża mnie niesamowicie. Kwiecień za pasem, a co za tym idzie - coraz bliżej koniec studiów i obrona pracy magisterskiej... Nie będę jednak psuć sobie humoru ani Wam marudzić, dlatego temat ten zostawię wraz z BARDZO wymownym milczeniem.

Dziś jak co miesiąc przychodzę do Was z denkiem. I w końcu doczekałam się całkiem niezłych zużyć!


Włosy:

1.Bananowa maska Scandic Line. Nie sposób nie porównać jej do mlecznego Kallosa - obie są w bardzo niskich cenach, jednak poniższa maska wypada nieco słabiej. Ma lekką, przyjemną konsystencję, fajny zapach (przywodzący na myśl bananową kaszkę dla małych dzieci), jest wydajna, nie spływa z włosów i rzeczywiście ułatwia ich rozczesywanie. Podobnie działa Kallos, jednak w bananowej masce każda z tych zalet jest odrobinę mniej spektakularna niż w jej mlecznej siostrze. Niemniej jednak za taką cenę warto spróbować. Myślę, że kiedyś do niej wrócę. Następca: Kallos mleczny, BingoSpa i sporo innych ;)


Twarz:

2. Płyn micelarny BeBeauty. Pisałam o nim mnóstwo razy - mój ulubiony i mega tani płyn. Następca: to samo.

3. Żel pod oczy Avon Planet Spa. Nie ma o czym się rozpisywać. Żel jedyne co zrobił to nawilżał w momencie, kiedy był na skórze. Potem niestety efektu brak. Następca: Sylveco, w którym pokładam duże nadzieje.

Ciało:

4. Krem do rąk AA malina - RECENZJA. Następca: Balsam do dłoni BingoSpa, krem Yves Rocher oraz Ziaja kozie mleko.

5. Balea żel pod prysznic borówkowy. CUDNY! Piękny zapach kojarzący mi się z gumą z dzieciństwa w formie cienkiego paska skręconego w spiralę i zamkniętego w różowym pudełku. Kojarzycie? ;) Dobrze mył, świetnie się pienił, miał fajny, smerfowy kolor i nie wysuszał skóry. Podobał mi się. Następca: Soraya brzoskwiniowa.

6. Dezodorant Rexona. Najlepsza Rexona w kulce jaką miałam. Ładny zapach, dobra ochrona, wydajność i brak podrażnień to jej główne zalety. Następca: to samo.

7. Balsam Equille BIOgenic Active Body. Balsam do ciała, który otrzymałam na Pierwszym Spotkaniu Podlaskich Blogerek. Używałam go razem z mamą i obie byłyśmy z niego bardzo zadowolone. Miał delikatny zapach, ale co najważniejsze: świetnie nawilżał, nawet na 2 dni  (oczywiście myłam się wtedy). Niestety, sama się na niego nie skuszę, ponieważ jego cena oscyluje w granicach 100zł. Następca: Barwa różana, o której też już pisałam.

8. Pierniczkowy balsam do ciała Farmona. Rzeczywiście pachniał jak najprawdziwsze pierniczki. zapach odwzorowany idealnie! Całkiem nieźle nawilżał, jednak odrobinę farbował skórę i ubrania, a z czasem i zapach stał się męczący. Następca: jw.

9. I kolejne mazidło! Tym razem poszło serią. Szarlotkowe masło do ciała Farmona Sweet Secret - RECENZJA. Następca: jw.

10. Mydło Isana bez i orchidea. Zwyklaczek, jednak z całkiem niezłym zapachem, co mnie zaskoczyło, gdyż nie przepadam za aromatami kwiatowymi. Było jednak zbyt rzadkie, przelewało się przez dłonie. Nie grzeszyło również wydajnością. Dobrze się pieniło. Następca: szczerze mówiąc - nie mam pojęcia. R. wlał coś do pojemnika :)

11. 2 próbki, o których nie ma co więcej napisać oprócz tego, że były ;)


Coś ciekawego wpadło Wam w oko? Może znacie któryś z powyższych produktów?


Pozdrawiam, Ewa

sobota, 29 marca 2014

Przypominajka rozdaniowa

Witajcie :)

Dziś sobota, nie ma po co zamęczać Was długimi postami, dlatego jestem tylko na chwilkę, żeby przypomnieć Wam o rozdaniu, które trwa do 08.04. Czyli zostało coraz mniej czasu na zgłoszenia ;)

Przypominam, że można wygrać aż 4 zestawy!

Wszystkie chętne, ale zapominalskie lub jeszcze niezdecydowane osoby zapraszam


http://moj-kosmetyczny-punkt-widzenia.blogspot.com/2014/03/rozdanie-wybierz-sobie-nagrode.html


Pozdrawiam wiosennie, Ewa

środa, 26 marca 2014

Ziołowy żel do higieny intymnej Fitomed

Witajcie :)

Czas leci jak szalony, a ja mam coraz więcej na głowie. Dodatkowo okazało się, że niedługo w naszym nowym domu zagości pewien przesłodki lokator :)) Ale o tym innym razem... Dziś chciałabym Wam pokazać

Żel do higieny intymnej firmy Fitomed


Pojemność: 200ml
 
Cena: 9zł

Skład:  Aqua, Saponaria Officinalis Root Extract, Salvia Officinalis Extract, Althaea Officinalis Root Extract, Echinacea Purpurea Officinalis Extract, Plantago Lanceloata Officinalis Extract, Sodium Laureth Sulfate, Coco Glucoside, Cocamido-propyl Betaine, Glycerin, Peg-7 Glyceryl Cocoate, Lactic Acid, Parfum, Dmdm Hydantoin, Methylisothiazolinone, Methylchloro-isothiazolinone

Opakowanie żelu to wygodna, przezroczysta buteleczka z zamknięciem typu klik. Plastik jest dosyć podatny na ucisk, poza tym konsystencja żelu pozwala na bezproblemowe dozowanie produktu przez niewielki otwór.


Żel pachnie ziołowo, ale bardzo delikatnie. Powiedziałabym, że  to zapach uspokajający ;) Jest jasnobrązowy/ciemnopomarańczowy o dosyć płynnej konsystencji.

Żel dobrze się pieni i skutecznie oczyszcza okolice intymne. Nie wywołał żadnych podrażnień, nie wysuszył, a nawet łagodził delikatne otarcia. 


Muszę przyznać, że jest to jeden z lepszych produktów Fitomedu, jaki stosowałam do tej pory. Jestem z niego naprawdę zadowolona.

Pozdrawiam, Ewa

sobota, 22 marca 2014

Nowe woski Simply Home od Yankee Candle

Witajcie :)

Czy Wy też cieszycie się równie mocno jak ja z nadejścia wiosny? To zdecydowanie moja ulubiona pora roku i mogłaby trwać 365 dni.

Dziś chciałabym Wam pokazać kolejne zapachy od Yankee Candle - tym razem z serii Simply Home. Wiem, że w pewnym momencie Yankee wyskakiwały z co drugiego bloga i mogło się to stać męczące, dlatego dbając o swoich czytelników :) przeczekałam ten boom i mam nadzieję, że teraz poczytacie o poniższych zapachach z przyjemnością.

1. Citrus Water

"Kojący i orzeźwiający zapach wody cytrynowej"

Zapach jest dosyć prosty i nieskomplikowany - rzeczywiście wyczuwam tu lekko rozwodnioną cytrynkę, która  i tak jest mocna oraz intensywna. Moim zdaniem ten wosk nadaje się idealnie do odpalenia w gorące, letnie dni. Pachnie trochę jak lemoniada ;)

2. Beach Fire

"Zapach drewna połączonego z  rześkim powietrzem oceanu"

Od razu nasuwa mi się skojarzenie z zapachem Beach Wood z serii klasycznej. Jednak ten wosk to zupełnie coś innego. O ile Beach Wood to zapach chłodnego morskiego powietrza i wilgotnego drewna, tak tutaj aromat jest cięższy, słodszy i intensywniejszy. Tak jak wskazuje naklejka - kojarzy się z gorącym, nagrzanym przez słoneczne promienie lub ogień drewnem, strzelającymi iskrami i gorącym piaskiem pod stopami. Trzeba go dozować bardzo ostrożnie, ponieważ momentalnie wypełnia całe pomieszczenie. Malutka ilość wytworzy ogrzewający i nieco męski klimat.

3. Lilac Petals


"Wiosna jest w powietrzu z czarującym zapachem świeżego bzu"


Opis jak najbardziej na czasie, jednak nie jest to mój ulubiony zapach. Lubię bez i chętnie wstawiam sobie małe gałązki do flakonu, jednak po kilku godzinach zapach staje się zbyt męczący. To samo jest w przypadku wosku - na początku otula idealnie odzwierciedlonym aromatem bzu, jednak z czasem staje się przytłaczający i męczący. Jednak wielbicielki kwiatów będą zadowolone, gdyż wosk naprawdę pachnie jak zerwane kwiaty.

4. Moonlight Ocean

 
"Ożywiający zmysły  zapach oceanu oświetlonego blaskiem księżyca wprowadzi Cię w stan odpoczynku i spokoju"


Jak dobrze, że  po katastrofie z Midnight Oasis pojawił się ten zapach. Owszem - jest męski, jest ciężki i intensywny jak gorące powietrze po bardzo upalnym dniu, ale jest również przyjemny. Nie powala na ziemię i nie powoduje bólu  głowy i naprawdę można się nim rozkoszować, choć trzeba mieć do tego odpowiedni nastrój. Od czasu do czasu, wieczorem przy lampce wina - czemu nie :)

5. Bermuda Beach

"Ożyw swój dom słodkim, tropikalnym aromatem bermudzkiej plaży"

Tutaj producenci niestety nie popisali się kreatywnością. Moim zdaniem jest to Pink Sands tylko z inną naklejką. Nawet kolor wosku jest identyczny. Mam oba i wąchałam go jeden po drugim - wtedy czuć minimalną różnicę w proporcjach poszczególnych komponentów, jednak po odpaleniu oba woski są takie same. Całe szczęście, że to ładny zapach. Na początku czuję w nim ogórek, który mniej więcej po godzinie przeistacza się w delikatny, świeży i odrobinę kwiatowy zapach. 

Wszystkie powyższe woski oraz wiele innych możecie kupić w Mydlarni Chocobath w cenie 6-7zł.

Który wosk zaciekawił Was najbardziej?

Pozdrawiam, Ewa

środa, 19 marca 2014

Kosmetyczne nowości!

Witajcie :)

W związku z tym, że w środku tygodnia nie mam zbyt wiele czasu, dziś post z serii lekkich i przyjemnych, czyli ZAKUPY.


W ostatnim czasie wpadło mi kilka kosmetyków i oto one:


1. Kolejne litrowe pudło mlecznego Kallosa
2. Suchy szampon Batiste do włosów ciemnych (zdecydowanie mój ulubiony)
3. Glinka Rhassoul (gratis do zakupów)
4. Nowe woski Busy Bee - Coco Mango (pokochałam!), Violet Garden i Cotton Candy


I moje pierwsze zakupy z BingoSpa. Nie sposób było nie wykorzystać rabatu -50% na cały koszyk ;)

1. Szampon bez SLS keratynowy
2. Czekoladowy szampon z odżywką
3. Migdałowy żel pod prysznic
4. Żel czekoladowo - wiśniowy
5. Brzoskwiniowy balsam do dłoni
6. Serum czekoladowo - papajowe do ciała
7. Keratynowa kuracja do włosów
8. Kuracja do włosów 40 aktywnych składników do włosów wypadających oraz po farbowaniu
9. Maska do włosów z ekstraktem z drożdży

Jesteście czegoś szczególnie ciekawe? A może miałyście któreś z powyższych produktów?

Pozdrawiam, Ewa

niedziela, 16 marca 2014

Różane masło do ciała Barwy Harmonii

Witajcie :)

Nie będę się rozpisywać na temat pogody, każdy ma w domu okna i widzi, co się dzieje. Mam jednak apel do wiosny: Shame on you!

Czekając na nadejście prawdziwej, ciepłej wiosny, chciałabym Wam przedstawić

Różane masło do ciała Barwy Harmonii


Pojemność: 180ml

Cena: około 33zł

Skład:

 
O opakowaniu dosłownie kilka słów: przezroczysty, giętki plastik + aluminiowa zakrętka, niestety niezbyt odporna na działania mechaniczne - bardzo łatwo można ją wgnieść. Masło nie posiadało również osłonki zabezpieczającej, na szczęście faktura powierzchni produktu była nienaruszona.

Na szczęście na tym kończą się minusy. Nie sposób bowiem nie wspomnieć o zapachu. O ile aromat różany nigdy nie był moim "naj", tak zapach tego masła zachwycił mnie od samego początku. Prawdziwa dzika róża, bez żadnych chemicznych dodatków. Pachnie naprawdę cudnie i dosyć długo utrzymuje się na skórze.


Konsystencja to kolejne miłe zaskoczenie. Pierwszy raz mam do czynienia z tak gęstym mazidłem do ciała, które naprawdę zasługuje na miano masła. Jest niesamowicie treściwe, a przy tym lekkie i nieklejące. Nie pozostawia lepkiej warstwy i wchłania się bardzo szybko. Skóra po użyciu masła jest całkiem nieźle nawilżona i wygładzona, a przy tym aksamitna w dotyku.


Znacie to masło?

Pozdrawiam, Ewa

środa, 12 marca 2014

Odżywka do włosów Balea Cocos + Tiareblüte

Witajcie :)

W tę słoneczną środę przychodzę do Was z kolejną notką. Dotyczyć będzie ona

Odżywki do włosów Balea Cocos + Tiareblüte


Pojemność: 300ml

Cena: około 6zł

Dostępność: sklepy DM lub tak jak w moim przypadku zakupy online

Skład:


Odżywka znajduje się w tubce wykonanej z dosyć twardego plastiku, co niestety będzie utrudnieniem przy wydobywaniu resztek - już to czuję. Na razie nie mam problemów z jej dozowaniem, otwór jest mały, a zamknięcie do wygodny klik.


Jeśli chodzi o zapach... no własnie, tu mam problem. Teoretycznie ma być to kokos + kwiaty i owszem, gdzieś tam jest to wyczuwalne, jednak pierwsze skojarzenie po nałożeniu odżywki na włosy to... mokry pies. Nie żartuję. Mój Kubuś po powrocie z podwórka, kiedy pada deszcz, pachnie podobnie. Zaznaczam jednak, że to moje zupełnie subiektywne odczucie.

Odżywka jest gęsta, ale jednocześnie wydajna. Dobrze się trzyma na włosach, nie spływa. Już po spłukaniu czuję różnicę - włosy są miękkie i tworzą taflę. Po wysuszeniu może nie ma rewelacji, jednak włosy dobrze się rozczesują, nie puszą i nie elektryzują. Odżywka dociąża je całkiem dobrze, ale - co ważne - nie obciąża. 


Generalnie jestem z niej zadowolona, do zapachu można przywyknąć ;)

Pozdrawiam, Ewa

poniedziałek, 10 marca 2014

Uwielbiam zapach gruszek, tych od Kringle Candle również!

Witajcie :)

Tytuł posta już wam sugeruje, czy będzie on pozytywny, czy też nie, ale nie mogłam się powstrzymać ;) Uwielbiam zapach gruszek w żelach pod prysznic, mydłach... a teraz również w woskach. Z Mydlarni Chocobath przywędrował więc do mnie Kringle o tym właśnie aromacie.


Te z Was, które czytają mnie regularnie, znają już woski Kringle. Mogłyście przeczytać o nich na przykład TU

Dziś chciałabym pokazać Wam aspekt, który najbardziej zwrócił Waszą uwagę, a mianowicie KRUCHOŚĆ wosku. Przyzwyczajenie do Yankee spowodowało, że ciężko sobie wyobrazić brak lecących minikuleczek, które z przyjemnością przyklejają się do naszych stołów czy półek. Tutaj nie ma tego problemu, same zobaczcie.



Zupełnie co innego, prawda?

Co do samego zapachu... co tu dużo mówić: jest po prostu cudny. Jeden z moich ulubionych owocowych aromatów, który od zawsze (nie wiedzieć czemu) kojarzy mi się z wiosną. Nie z jesienią, kiedy można się zajadać gruszkami, a właśnie z wiosną. Wosk idealnie oddaje prawdziwy aromat soczystych, skąpanych w słońcu gruszek wprost z babcinego sadu. Teraz, kiedy za oknem w końcu mam piękne, ciepłe słońce, palę go z przyjemnością.

Jak inne woski Kringle jest bardzo intensywny i do kominka jednorazowo wrzucam połówkę jednej sugerowanej przez producenta części. Na mój mały pokoik zdecydowanie jest to wystarczająca ilość. Jeśli tak jak ja lubicie owocowe zapachy, wosk możecie kupić TU w cenie 11zł (pamiętajcie, że Kringle mają 40g, a Yankee 22g.

Macie już swoje ulubione zapachy Kringle?

Pozdrawiam słonecznie, Ewa

sobota, 8 marca 2014

ROZDANIE "WYBIERZ SOBIE NAGRODĘ!"

Witajcie :)

Dziś mam dla Was małą niespodziankę. Akurat złożyło się, że w Dzień Kobiet - tym lepiej! Niedawno spytałam na swoim Fanpage, czy wolicie rozdanie z jedną większą nagrodą, czy też z kilkoma mniejszymi. Jednogłośnie opowiedziałyście się za opcją nr 2 i tak też zrobiłam, dlatego zapraszam Was na rozdanie  

"WYBIERZ SOBIE NAGRODĘ!"



Do wygrania będą aż 4 zestawy i mam nadzieję, że każda z Was znajdzie tu coś dla siebie.

ZESTAW I:



1. Peeling OS mięta - orzech włoski.
2. Krem do rąk Venita zielona herbata - witamina E.
3. Lakier do paznokci Yoko J176.

ZESTAW II:



1. Balsam brązujący Venita.
2. Cienie Virtual 063.
3. Podkład Virtual Long Matt 110 Ciemny beż.

ZESTAW III:



1. Żel do mycia twarzy Biały Jeleń do cery tłustej, trądzikowej i skłonnej do alergii.
2. Nawilżający olejek do ciała Avon z kwiatem frangipani i trawą cytrynową.
3. Pomadka Carrefour CMI Le Rouge Hydratant 009.

ZESTAW IV:



1. Żel pod prysznic Mariza melon.
2. Serum na kontur oczu i ust Gerovital Plant.
3. Wosk Yankee Candle o niedostępnym w Polsce zapachu Whoopie Pie!

A co zrobić, żeby wygrać powyższe nagrody?

1. Być publicznym obserwatorem mojego bloga.
2. Dodać na blogu baner przekierowujący do mojego rozdania(UWAGA! Osoby, które nie prowadzą bloga proszone są o udostępnienie zdjęcia na swoim Fb).

Można również zdobyć punkty dodatkowe, które zwiększają szansę na wygraną ;)

1. Polubienie mojego Fanpage o TU +2 losy
2. Dodanie wzmianki w oddzielnej notce +1 los

Regulamin:
1. Organizatorem konkursu  jestem ja – Testerka, autorka bloga
http://moj-kosmetyczny-punkt-widzenia.blogspot.com/ 
2. Rozdanie trwa od 08.03 do 08.04.2014r. do północy.   3. Rozdanie wygrywają 4 osoby, które zostaną wylosowane przy pomocy maszyny losującej.

4. Wyniki losowania będą podane w ciągu 5 dni od daty zakończenia rozdania.

5. Na maila z danymi do wysyłki czekam do 5 dni od opublikowania przeze mnie wyników. Po tym czasie losuję kolejną osobę.

6. Przystąpienie do konkursu jest równoznaczne z akceptacją powyższego regulaminu.
7. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych /Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.

Wzór zgłoszenia:

1. Publicznie obserwuję bloga jako:
2. Baner na blogu: (link)
3. Wzmianka w notce: TAK(link)/NIE
4. Polubiłam Cię na Fb: TAK(imię i pierwsza litera nazwiska lub nazwa)/NIE

5. Wybieram zestaw numer...

Powodzenia!  

środa, 5 marca 2014

Od czasu do czasu dobry TAG nie jest zły :) Trochę prawdy o mnie.

Witajcie :)

Dziś, zanim pojadę na zajęcia, mam dla Was lekki i mam nadzieję przyjemny do poczytania post, w którym odpowiem na nominację do TAGu Liebster Award. Nominowała mnie Alicja, za co bardzo dziękuję ;)


I moje odpowiedzi :)

1. Czy chciałabyś mieć siostrą / brata bliźniaka? Dlaczego tak / nie?
 
Kiedyś w ogóle chciałam mieć rodzeństwo - jestem jedynakiem i brakowało mi towarzystwa. Teraz? Niekoniecznie, a bliźniaka to już na pewno nie. Gdyby miał tak wredny charakter jak ja, to byśmy się pozabijali ;)
 
2. Jakie są Twoje plany na tegoroczne wakacje?
 
Hm, na razie planów nie mam. Bardzo chciałabym polecieć do Londynu, ale czy mi się to uda, okaże się pewnie dopiero latem.
 
3. Wymień 3 kosmetyki, bez których nie mogłabyś się obejść.
 
Ojej, tylko 3?! ;) Podzielę je na dwie kategorie.Jeśli chodzi o pielęgnację: żel pod prysznic, szampon i dezodorant. Z kolorówki: tusz do rzęs, podkład i korektor.
 
4. Czy wierzysz w przyjaźń internetową? Na przykład - z osobami poznanymi na blogach, forum?
 
Ciekawe pytanie :) Powiem tak: wierzę, ale pod warunkiem, że znajomość internetowa z czasem przeszłaby również do świata realnego. Co prawda przez Internet często można poznać drugą osobę bardziej, niż na żywo, zazwyczaj jest nam o czymś łatwiej napisać niż powiedzieć. Sama tak mam. Z czasem jednak chciałabym taka osobę poznać twarzą w twarz, bo wiadomo, że możemy wtedy zweryfikować nasze wyobrażenie o drugim człowieku.

5. Czego najbardziej żałujesz w swoim życiu?
 
Chyba tego, że dopiero niedawno stałam się bardziej pewna siebie, a przez wiele lat stałam na uboczu.

6. Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?
 
Na pewno można zafascynować się facetem od pierwszego spojrzenia, ale pokochać nie. Co nie znaczy, że nie może być to wstępem do wielkiej, prawdziwej miłości :)

7. Jakie jest Twoje najmilsze wspomnienie z dzieciństwa?
 
 Chyba to, kiedy tata w końcu się zgodził, żeby wziąć pieska. W Walentynki Kubuś skończył 13 lat :)

8. Opisz siebie w 3 słowach.
 
Porywcza, wrażliwa, perfekcjonistka.
 
9. Czy chciałabyś w sobie coś zmienić? Dlaczego?
 
Wizualnie czy mentalnie? Wizualnie na pewno powiększyć biust ;) Jeśli chodzi o charakter to chciałabym umieć panować nad swoimi nerwami. Zdaję sobie sprawę, że czasem jestem naprawdę wredna.

10. Jakie jest Twoje największe marzenie?
 
Nie powiem, bo się nie spełni ;) Staram się jednak pomóc marzeniom i pracować nad ich spełnieniem. Zapewne nie mam szans, ale kto nie spróbuje, ten się nie dowie.

11. Czy w swojej karierze blogowej miałaś chwile zwątpienia i chciałaś zrezygnować z pisania bloga? Dlaczego?
 
Zrezygnować nie chciałam, ale o dłuższych przerwach myślałam. Po prostu co jakiś czas bardzo dużo mi się zwala na głowę i nawet fizycznie nie dawałam rady, nie mówiąc o obciążeniu psychicznym. Niemniej jednak ciągle tu jestem ;)
 

Mam nadzieję, że moje odpowiedzi Was nie zanudziły. Nie będę nikogo nominować, ale bardzo chętnie poczytam Wasze odpowiedzi na powyższe pytania. Piszcie w komentarzach swoje spostrzeżenia :)

Pozdrawiam, Ewa

niedziela, 2 marca 2014

W końcu kolorówka!

Witajcie :)

Tak jak w temacie. Kolorówki na moim blogu nie było już wieki. Dlaczego? Sama nie wiem. Głównym sprawcą jest chyba kiepski aparat, który czasem przekłamuje kolory, a w produktach do makijażu jest to jednak bardzo istotne. W planach mam jednak zakup dobrego sprzętu, a tymczasem zapraszam na recenzję.

Szminka Bourjois Color Boost 06 Plum Russian


Korzystając jakiś czas temu z 40% promocji w Rossmannie skusiłam się na tę pomadkę. Czy było warto? Musicie same ocenić.

Pomadka ma 2.75g, w cenie regularnej kosztuje około 30zł, a dostępna jest między innymi w Rossmannie. Szminka jest wykręcana, co mogę zaliczyć na plus, jednak minusem są napisy, które ścierają się wraz z użytkowaniem. 


Producent zapewnia o 10-godzinnej trwałości oraz wodoodpornym kolorze. No cóż... poniosła go wyobraźnia, nie ma co ukrywać. Pomadka szybko się "zjada" i z pewnością nie ma nic wspólnego z odpornością na wodę. Jest bezsmakowa.

Wybrałam kolor 06 Plum Russian, ponieważ UWIELBIAM wszelakie odcienie fioletu na swoich ustach. Pomadka w opakowaniu wygląda na bardzo ciemną, jednak na ręce traci swoją intensywność.


A na ustach wygląda jeszcze delikatniej.


Kto by pomyślał, że aż tak się rozjaśni, prawda? Ja nie narzekam, ponieważ przy mojej jasnej cerze efekt mi się podoba, ale osoby poszukujące ciemnej śliwki mogą być zawiedzione.

Pomadka rozprowadza się dobrze, płynie po ustach. Moim zdaniem jest nawet nieco zbyt wilgotna, co w rezultacie przekłada się na efekt podobny tego, jaki dają błyszczyki. Kolokwialnie powiem też, że wkurza mnie gromadzenie się jej w załamaniach, co daje czasem wrażenie, jakby na ustach były suche skórki, na których osadził się kolor. 

Podsumowując, pomadka nie jest zła, ale za taką cenę oczekiwałam czegoś zdecydowanie lepszego.

Pozdrawiam, Ewa