piątek, 7 listopada 2014

Mroczny pocałunek od Bath&Body Works

Witajcie :)

Mój dzisiejszy dzień obfituje w wiele emocjonujących wydarzeń i to pomimo dnia wolnego. Zaczęło się już z samego rana, kiedy to razem z moim R. zawieźliśmy Choco na zabieg kastracji. Wiem, że to rutynowy zabieg, że cała masa kotów przeszła przez to bez szwanku, ale kiedy zobaczyłam przestraszonego Choco na stole weterynaryjnym i usłyszałam jego krzyk w odpowiedzi na zastrzyk z narkozą - nie wytrzymałam. Łzy same popłynęły, a ja zostawiłam w gabinecie R. i sama uciekłam na podwórko. Wiem, w takich sprawach jestem totalnym cieniasem.

Teraz Choco leży i odpoczywa. Na razie dwa razy próbował wstać i oczywiście się zataczał, ale w większości leży zupełnie bez ruchu. Mam nadzieję, że do wieczora stanie na nogi (nawet te chwiejne), bo jeszcze wczoraj prezentował się tak:

Opuszczając tematy zwierzęco-weterynaryjne, chciałabym Wam pokazać żel, który zachwycił mnie już od pierwszego powąchania.

DARK KISS od BATH&BODY WORKS
Przez długi czas zastanawiałam się, czy produkty tej firmy rzeczywiście są tak dobre, czy zainteresowanie nimi wynika jedynie z bardzo słabej dostępności. Już żele antybakteryjne uświadomiły mi, że gra jest warta świeczki, a ten żel postawił przysłowiową kropkę nad i.

Produkty BBW mają bardzo ciekawą pojemność: np. mała mgiełka ma 88ml, a powyższy żel 295ml. 

Już samo opakowanie przykuwa wzrok - zawsze możemy liczyć na ciekawą i efektowną naklejkę oraz obły, ładny kształt. Jedyny mankament to fakt, że naklejka jest papierowa, moim zdaniem można by było nad tym popracować i wtedy byłoby idealnie.

Oto skład produktu i obietnice producenta:



Dozowanie odbywa się przy pomocy korka z klikiem.


MUSZĘ zacząć od zapachu, bo to przecież wizytówka BBW. Dark Kiss zamawiałam w ciemno i nieco obawiałam się ciężkich nut, na szczęście okazało się, że bezpodstawnie, bo zapach jest po prostu BOSKI. Producent mówi o zmysłowych jagodach, kuszących kwiatach i "mrocznym" piżmie i muszę przyznać, że ma rację. Rzeczywiście można wyczuć tam nutę jagód, jednak zupełnie nie jest to owocowy zapach. To jedynie delikatny akcent komponujący się z przeplatającą się resztą. Aromat żelu przyrównałabym do perfum, jakich używa występująca w czarno-białym filmie elegancka kobieta w dużym czarnym kapeluszu, przechadzająca się wzdłuż witryn sklepowych. To oczywiście tylko moja wyobraźnia :)

Z bardziej przyziemnych atrybutów produktu muszę przyznać, że także jestem zadowolona - żel jest gęsty, ale nie glutowany, świetnie się pieni i jest niesamowicie wydajny. No i kolor także ma kuszący.



Oczywiście największą wadą produktów BBW jest ich cena. Nie ma co ukrywać - 39zł za żel pod prysznic to wysoka kwota. Ja jednak zawsze korzystam z promocji, których na szczęście nie brakuje. Kolejny minus to dostępność - obecnie BBW jest jedynie w Warszawie, a sklepu internetowego brak. Jeśli jednak będziecie w stolicy, to wpadnijcie do ZT choćby w celu wyrobienia sobie zdania o firmie.

Ja uważam, że warto :)


Uciekam, bo niedługo spotkam się na pogaduchy z innymi podlaskimi blogerkami (i to jest kolejna z dzisiejszych emocjonujących rzeczy :))

PODPIS

19 komentarzy:

  1. cena rzeczywiście wysoka ...mam taką samą latarenke

    OdpowiedzUsuń
  2. Choco - jak on się dostojnie prezentuje na tym zdjęciu ;) Na pewno niedługo dojdzie do siebie ;)
    A co BBW to bardzo lubię, bo mają niesamowite zapachy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przede wszystkim trzymam kciuki, żeby Choco stanął szybko na nogi i jak najszybciej doszedł po siebie po tym zabiegu :) Co do żeli pod prysznic BBW, może i mają ładne zapachy i ciekawe buteleczki, ale ceny po prostu odstraszają :)

    OdpowiedzUsuń
  4. trzymam kciuki za Choco :*****
    przechodziliśmy przez to, wiec wiem jakie to stresujące :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam mgiełkę Dark Kiss, przyznam się, że zapach nie mój, ale próbuję się do niego przekonać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliczna buteleczka i ciekawy produkt. ;3
    Pozdrawiam. :**

    OdpowiedzUsuń
  7. Żel, żelem, ale jakiego Ty masz pięknego kociaka! Moja kotka także była sterylizowana i szkoda mi jej było po całym zabiegu jak musiała chodzić z kołnierzem :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Żel jak żel, ale kot naprawdę wyrósł na cudownego puchacza :D

    OdpowiedzUsuń
  9. co tam zapach - kocurek bohaterem postu ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana, ja również nie mam serca do tego typu spraw, bo zaraz łzy w oczach i zabrałabym moje zwierzątko na koniec świata, byleby nic mu się złego nie działo :) Ooo tak, kocurek zdecydowanie ukradł Ci ten post :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślę, że zapach tego żelu przypadłby mi do gustu:)

    OdpowiedzUsuń
  12. jaki kochany kociak!
    żel zapowiada się obiecująco. sama nigdy nie próbowałam nic od B&BW, od przeprowadzki do Warszawy mi nie po drodze. al przy następnych odwiedzinach, koniecznie muszę się wybrać do ich sklepu! :)
    obserwuję x

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie miałam nigdy żadnego produktu z B&BW i już wyobrażam sobie zapach tego żelu - bardzo fajna wizja kobiecości (w taki sposób powinny być opisane zapachy na etykietach) ;D Zdrówka dla Choco, na pewno się podleczy i będzie w 100 % męski ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. Zdrówka dla Choco!
    A co do żelu to wierzę na słowo, że musi pięknie pachnieć. Z B&BW miałam styczność tylko z balsamami do ciała i jeśli trafi się na ciekawą linię to zapach naprawdę robi wrażenie. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Podoba mi się to, jak uchwyciłaś "kąpiacy" żel :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pomiziaj Kocurka ode mnie ;))
    Zaintrygowałaś mnie zapachem tego żelu :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam balsam Dark Kiss i po prostu go uwielbiam. Zakochałam się od pierwszego powąchania:) Świetnie opisałaś zapach: "Aromat żelu przyrównałabym do perfum, jakich używa występująca w czarno-białym filmie elegancka kobieta w dużym czarnym kapeluszu, przechadzająca się wzdłuż witryn sklepowych" - dokładnie taki jest:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze.
I te pozytywne i te krytyczne - jednak pamiętaj! - szanujmy się nawzajem, dlatego wszelkie obraźliwe/naruszające moje poczucie moralności i estetyki komentarze będą usuwane.
Nie spamuj - nie zostawiaj linka do swojego bloga wraz z hasłem "obserwujemy?" - to gwarantuje, że na pewno tam nie zajrzę.
Wszystkie inne osoby bardzo chętnie odwiedzę :)

Pozdrawiam, Ewa.