środa, 29 października 2014

Żelowe serduszka z olejkiem wiesiołkowym

Witajcie :)

Jak mija Wam popołudnie w środku tygodnia? Odpoczywacie po pracy (a może nadal jesteście w pracy?), prace domowe, nauka do kolokwium, czy też pełen relaks? U mnie dominuje wersja pierwsza ;) 

Prawda jest taka, że nigdy nie lubiłam jesieni - kojarzyła mi się z przeszywającym zimnem, deszczem i ogólną ciemnością. W tym roku jest jednak inaczej, nie wiem co się zmieniło, ale odbieram tę porę roku zupełnie odmiennie. Teraz jesień to wielobarwne liście, aromatyczne zapachy świec, dobra książka pod ciepłym kocem, gorąca herbata... mogłabym wymieniać długo.

Jedyne co niestety nie uległo zmianie, to tendencja mojej skóry to ogromnego wysuszania. Dlatego sięgnęłam po poniższy specyfik:

OLEJEK WIESIOŁKOWY PO KĄPIELI - KAPSUŁKI ŻELATYNOWE GAL


Co to za cudaki? Oto wyjaśnienie producenta:


W opakowaniu znajduje się 8 kapsułek w formie zielonych serduszek.

Z moich doświadczeń wynika, że jedno serduszko wystarcza na użycie preparatu na nogach i rękach. Przy takim stosowaniu, jak łatwo policzyć, olejku wystarczy na 8 użyć.

Aplikacja nie jest trudna - ukręcamy końcówkę gumowego serduszka, delikatnie je ściskamy i olejek bezproblemowo wypływa na dłoń. 

Zapach produktu jest całkiem przyjemny - nieco ziołowy, trochę trawiasty, ale również świeży i nieduszący. 


Producent zapewnia o działaniu nawilżającym, wygładzającym i regenerującym naskórek. Nie wiem jak jest z regeneracją, ponieważ czas stosowania produktu jest zbyt krótki, natomiast po nałożeniu olejku skóra rzeczywiście jest przyjemnie wygładzona i nawilżona i taki stan utrzymuje się do następnej aplikacji. 

Obietnicą, która nie została spełniona jest wchłanianie się olejku. Pomimo, że mam suchą skórę, produkt nie "wsiąka" od razu i na skórze pozostaje oleista warstewka, za którą nie przepadam. 

Cena za 8 tabletek wynosi około 7-8zł. 

Znacie takie nietypowe produkty jak kosmetyki w kapsułkach?

PODPIS

30 komentarzy:

  1. Ale śliczne serduszka ...nie znam tego olejku ,ale z miłą chęcią zapoznałabym się z nimi

    OdpowiedzUsuń
  2. Urocze te serduszka :) Nie miałam pojęcia o ich istnieniu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Taki kształt niewątpliwie mobilizuje do używania :D Urocze ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ładnie wyglądają. :D Kojarzą mi się z Walentynkami.

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje nastawienie do jesieni też się zmieniło. Kiedyś jej nie znosiłam, teraz lubię bardzo. Z Gala znam tylko rybki, nawet nie wiedziałam, że i serduszka mają. A w środowe popołudnie zasłużenie odpoczywam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to jednak zawsze może zmienić się podejście do wszystkiego :))

      Usuń
  6. oo, jakie ładne :) nie miałam nigdy żadnego kosmetyku w tej formie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. przesłodkie. Serio takie maleństwo wystarcza na ręce i nogi?

    OdpowiedzUsuń
  8. nigdy nie używałam takich kapsułek ;) ciekawe rozwiązanie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale to fajnie wygląda :) Kupiłam te serduszka, lubię oleje do ciała :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekaja grzecznie na swoja kolej. Nie lubie nakladac olejkow na skore, dlatego wyprobuje ich dzialanie na wlosach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, to bardzo jestem ciekawa efektów :)

      Usuń
  11. Jesień jest moją ulubiona porą roku ostatniego czasu. Zimę też lubię,ale ostatnio mniej, kiedy nie mogłam w zeszłym roku jeździć samochodem bo latał po całej drodze jak piłeczka. Chyba się troszkę zraziłam :P nie słyszałam o tych serduszkach...a moja skóra sucha strasznie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zimy też nie lubię, chyba, że siedząc w domu i wyglądając za okno :D

      Usuń
  12. a u mnie pełen relaks bo udało się poprzekładać zajęcia na uczelni i w pon-sr odrobiliśmy wszystkie zajęcia z dziś i jutra i mam wolne :))

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja nie przepadam za wszelkimi kapsułkami, moja skóra jakoś ich nie lubi ;/

    OdpowiedzUsuń
  14. Muszę się za nimi rozejrzeć :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. ciekawe, jak by się spisał jako wcierka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ten sposób ich nie używałam, daj znać jeśli wypróbujesz :)

      Usuń
  16. Cześć! Przyznam, że zwabiło mnie tutaj hasło „zielone serduszko”, domyślasz się dlaczego :) Z zaciekawieniem przeczytałam recenzję serduszek, ponieważ widzę je po raz pierwszy. Dotychczas używałam tylko niebieskich „rybek” tej marki :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze.
I te pozytywne i te krytyczne - jednak pamiętaj! - szanujmy się nawzajem, dlatego wszelkie obraźliwe/naruszające moje poczucie moralności i estetyki komentarze będą usuwane.
Nie spamuj - nie zostawiaj linka do swojego bloga wraz z hasłem "obserwujemy?" - to gwarantuje, że na pewno tam nie zajrzę.
Wszystkie inne osoby bardzo chętnie odwiedzę :)

Pozdrawiam, Ewa.