niedziela, 7 września 2014

Balsam do ciała Sun Kiss od Full Mellow

Witajcie :)

Piszę do Was w ten słoneczny, leniwy poranek, popijając herbatę z imbirem i miodem i delektując się wolnym dniem od samego rana. Choco biega za piłką demolując sofę, a ja coraz częściej mam chęć sprawienia mu kolegi do zabawy.... Na razie mój R. stanowczo się buntuje :D


O Choco mogłabym pisać non stop,  ale po pierwsze nie chcę Was zanudzać (nie każdy lubi koty), a po drugie tematyka bloga jest nieco inna ;) dlatego też przechodzę do recenzji.


BODY LOTION SUN KISS - FULL MELLOW




Produkt ten otrzymałam na ostatnim Spotkaniu Blogerek w Białymstoku i powiem szczerze, że byłam bardzo ciekawa bliższego spotkania z nim. O firmie Full Mellow ostatnio robi się głośno w Blogosferze, jednak zanim moja zwykła, babska ciekawość zdążyła rozbuchać się na dobre, już została zaspokojona.

Powiem Wam, że nazwanie tego mazidła balsamem jest dużym niedopowiedzeniem. Masło (patrząc na skład spokojnie mogę tak je nazwać) to zdecydowanie lepsze określenie.




Nie ma co ukrywać - ten niepozorny słoiczek o pojemności 150ml mieści w sobie prawdziwy skarb. Tylko naturalne składniki, żadnych sztucznych dodatków... - to zdecydowanie bardzo przyjemna alternatywa wobec drogeryjnych, przepełnionych chemią produktów do ciała.

Wiecie, że jestem uzależniona od pięknych zapachów i rzadko udaje mi się pokochać kosmetyk, który jest co prawda bardzo dobry, ale brzydko pachnie. Niby wszystko jest super, jednak zawsze zostaje jakieś "ale". Tu otrzymałam cały pakiet - zapach jest fantastyczny. Nie da się go porównać z jakimkolwiek spotkanym wcześniej aromatem, niemniej jednak jest świeżo-słodki, owocowy, zupełnie nienachalny, a jednak pozostający w pamięci. Rewelacja.




Na zwrócenie uwagi zasługuje też konsystencja produktu. Jak widzicie, masło jest bardzo zbite. Jego nabieranie na początku sprawia nieco trudności, ponieważ może nie tyle się kruszy, co robią się z niego takie wiórki (jak na przykład przy temperowaniu czekolady). Teraz już się do tego przyzwyczaiłam. Zawarte oleje również lubią wypływać na powierzchnię i się odwarstwiać, ale to są uroki produktów naturalnych.

Pomimo sporej oleistości, o dziwo na skórze absolutnie nie ma tłustej warstwy. Powiedziałabym nawet, że jest nieco tępa i wymaga kilku silniejszych ruchów dłoni, aby się wchłonąć. Kiedy tak się stanie, skóra robi się satynowa i bardzo miękka w dotyku i nie ma w tym żadnej przesady.

Zapach "wgryza" się w piżamę, a masło w ciało. W ten sposób spełnia moje wszystkie zachcianki ;)

Wiem, że recenzja jest bardzo pochlebna, ale nie jest tak dlatego, że produkt otrzymałam, jako tak zwany "gift". Nie jest to blog, który wychwala kosmetyki tylko dlatego, że mam coś za darmo. Chwalę, kiedy coś na to zasługuje. Ale Wy to już chyba wiecie :)

PODPIS

38 komentarzy:

  1. Ślicznego masz kota, marzy mi się taki <3
    Zaciekawiłaś mnie tym balsamem .

    OdpowiedzUsuń
  2. Strasznie kusi mnie to smarowidło właśnie ze względu na jego konsystencję :D

    OdpowiedzUsuń
  3. ja tam bym chętnie poczytała osobny wpis o twoim kociaku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A już jeden był :) http://moj-kosmetyczny-punkt-widzenia.blogspot.com/2014/07/tag-moj-zwierzecy-przyjaciel.html

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Była jedna! :D http://moj-kosmetyczny-punkt-widzenia.blogspot.com/2014/07/tag-moj-zwierzecy-przyjaciel.html

      Usuń
  5. Te masło jest świetne!
    Szkoda tylko, że ze względu na naturalne składniki i brak konserwantów ma taki krótki termin ważności. Konsystencja i zapach idealnie by pasowały na zimowe, chłodne wieczory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konsystencja jak najbardziej, ale zapach mi się kojarzy właśnie z latem.
      Tak czy inaczej, uwielbiam to masło :)

      Usuń
  6. Nie przepadam za kotami, głównie ze wzgledu na sierść, ale Twój jest kochany.
    Co do balsamu jestem zachwycona dodaje do swojej chciej listy, jak skończe Organique

    OdpowiedzUsuń
  7. Śliczny kotek, lubi być chyba fotografowany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem pewna, czy on to lubi, ale ja uwielbiam :D

      Usuń
  8. Tak bardzo chce je wypróbować, ze jak sie pojawi to je kupie ! <3 dla zapachu : )

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiedzi
    1. Chyba powinnam założyć oddzielnego bloga dla Choco :D

      Usuń
  10. Cudowny kociak *_*


    Zapraszam do mnie!
    http://the-fight-for-a-dream.blogspot.com/
    Każdy nowy obserwator jak i komentarz wywołują uśmiech na mojej twarzy :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Słyszałam wiele dobrego o tej marce :)

    OdpowiedzUsuń
  12. O kosmetykach tej firmy jak na razie czytam same pozytywne opinie ;))

    OdpowiedzUsuń
  13. To się zgrałyśmy :D Wczoraj napisałam posta o tym maśle, a już dzisiaj na wieczór się pojawi.
    Dla mnie okazało się za tłuste...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem z natury sucharem więc u mnie był jak zbawienie :)

      Usuń
  14. Full Mellow i wszystko jasne :) Zapachy mają obłędne ale tego "masełka" nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Faktycznie wygląda jak masełko :))))

    OdpowiedzUsuń
  16. Rzeczywiście konsystencją bardziej mu do masła niż do balsamu.
    Zaciekawiłaś mnie nim, szczególnie tym, że ładnie pachnie, a ja bardzo zwracam uwagę na zapach.. Chętnie widziałabym go u siebie.

    OdpowiedzUsuń
  17. kolega do igraszek musi być :D ten post nalezy do Choco :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcę bardzo, chociaż trochę się boję, bo Choco jak na kota jest nadzwyczaj spokojny i obawiam się czy nowy kolega nie wybudziłby w nim bestii :D

      Usuń
  18. Mam chęć szaloną na to mazidło, a kiciuś jest boski ! ^^

    OdpowiedzUsuń
  19. Kiciuś jest tak uroczy, że się nie mogłam skupić na recenzji balsamu. Jego oczka są wprost hipnotyzujące:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ciekawią mnie kosmetyki tej firmy ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Przepiękny kociak! A balsam ma faktycznie genialną konsystencję i wydaje się być bardzobardzo odżywczy i zbawienny dla suchej skóry, no i skoro pięknie pachnie, to aż chyba przyjrzę sie mu bliżej ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam coraz dłuższą listę kosmetyków do Full Mellow, które chcę wypróbować. Kuszą tak, że nie wiadomo, na co się zdecydować.

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie dziwię Ci się w ogóle, że tak zachwalasz bo ja też mam parę kosmetyków od Full Mellow i się rozpływam. Choć nie nad wszystkimi :)
    Co do Choco też ostatnio coraz częściej chodzi mi po głowie że mojej Frosti smutno tak samej. Mimo że staram się z nią bawić to pewnie nic nie zastąpiło by jej drugiego kota. No ale u mnie mój S też się w życiu pewnie nie zgodzi :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A które nie przypadły Ci do gustu? Chyba perfumy z tego co pamiętam :)
      Twoja Frosti z tego co widziałam to niezły szaleniec, drugi kot mógłby dobrze na nią zadziałać (albo i na odwrót :D). Ja się trochę boję, że nowy kolega Choco zrobiłby z niego szaloną bestię ;) Ale baaaaardzo mi się marzy!

      Usuń
  24. Jaki cudny kociak!
    A lotion ma świetny skład. ;]

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze.
I te pozytywne i te krytyczne - jednak pamiętaj! - szanujmy się nawzajem, dlatego wszelkie obraźliwe/naruszające moje poczucie moralności i estetyki komentarze będą usuwane.
Nie spamuj - nie zostawiaj linka do swojego bloga wraz z hasłem "obserwujemy?" - to gwarantuje, że na pewno tam nie zajrzę.
Wszystkie inne osoby bardzo chętnie odwiedzę :)

Pozdrawiam, Ewa.