poniedziałek, 23 czerwca 2014

Marokański rytuał piękna - Hammam.

Witajcie :)


To straszne, jak ostatnio rzadko tu zaglądam, ale niestety złożyło się na to wiele czynników. Po pierwsze dopadło mnie choróbsko jeszcze gorsze niż niedawno. Po prostu nie miałam możliwości wyzdrowienia przez ciągłe chodzenie do pracy i doprawiłam się jeszcze bardziej. Po drugie... jutro jest moja obrona pracy magisterskiej! Nie wierzę, że to już... trzymajcie, proszę, kciuki, bo przez to moje choróbsko nie miałam nawet sił na naukę.

W ramach relaksu i odstresowania, a także wzmocnienia mojej zniszczonej przez przeziębienie cery, postanowiłam po raz kolejny wykonać rytuał Hammam, z którym na spotkaniu blogerek zaznajomiła nas Pani Anna ze sklepu Ana Collection.







Rytuał Hammam wywodzi się z Maroka i składa się z czterech etapów:

1. Etap pierwszy - przygotowanie - etap ten ma na celu przygotowanie naszej skóry do przyjęcia jak największej dawki składników odżywczych i polega na rozszerzeniu porów poprzez wzięcie gorącej kąpieli czy prysznica.

2. Etap drugi - oczyszczanie - tu swoją rolę odgrywa czarne mydło klik. Nakładamy na twarz cienką warstwę i zostawiamy na kilka minut. Następnie dokładnie zmywamy i masujemy skórę przy pomocy rękawicy Kessa.




3. Etap trzeci - odżywianie - glinkę rhassoul klik należy wymieszać z odrobiną wody do uzyskania papkowatej konsystencji. Ta czynność jest najmniej przyjemna z całego rytuału, ponieważ glinka w formie twardych kawałków rozpuszcza się dosyć opornie. Dla lepszych efektów warto dodać do niej kilka kropel olejku arganowego lub wody różanej. Nakładamy cienką warstwę glinki na twarz i spłukujemy po jej wyschnięciu.




4. Etap czwarty - nawilżanie - na wilgotnej skórze rozprowadzamy kilka kropel olejku arganowego klik i masujemy do całkowitego wchłonięcia.




Muszę powiedzieć, że taka chwila relaksu z rytuałem Hammam przypadła mi do gustu. Czarne mydło bardzo dobrze oczyszcza cerę, która po jego zmyciu była aż skrzypiąca. Glinka sprawiła, że skóra stała się miękka i gładka, a całości nawilżenia dopełnił olejek, który wchłonął się szybko, nie pozostawiając na długo tłustej warstwy.

A teraz czas powtórzyć co nie co przed obroną!

Pozdrawiam, Ewa

31 komentarzy:

  1. w takim razie powodzenia na obronie!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam o tym rytualne, wszystkie składniki mam w domu, ale jakoś nie mam za bardzo kiedy go wykonać...zawsze coś mi wyskakuje :D A glinki wybitnie nie lubię zmywać z twarzy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zabierałam się jak pies do jeża ale w końcu się zdecydowałam i nie żałuję :) Ty też znajdź chwilę :D

      Usuń
  3. ale dobrocie ;) ja jestem zakochana w olejku arganowym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie ten rytuał jest dla Ciebie :)

      Usuń
  4. Całkiem fajna sprawa z takim rytuałem :-) Takie domowe spa ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od czasu do czasu można sobie się zrelaksować :)

      Usuń
  5. Trzymam kciuki bardzo mocno! Na pewno się uda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udało się! Na pewno dzięki kciukom :) :*

      Usuń
  6. Trzymam kciuki za obronę :)
    Uwielbiam takie domowe spa, maseczki, peelingi, parówki mogłam robić cały dzień :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Powodzenia na obronie to po pierwsze :)

    Glinki uwielbiam, a czarne mydło wciąż mnie kusi. taki rytuał chyba i mi by się spodobał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)
      A rytuał moim zdaniem jest wart wypróbowania :)

      Usuń
  8. Daj znać koniecznie jak poszło na obronie! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. magisterka i choroba Cię nie pokonała :) raz jeszcze gratulacje :*

    chętnie bym się tak odprężyła :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham takie domowe SPA;) Powodzenia na obronie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Gratulacje:) a czarne mydło uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)
      Ja szczerze mówiąc używałam go dopiero po raz pierwszy :)

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. jeszczem nie testowała na sobie;p :D juz pani mgr ?:D

      Usuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze.
I te pozytywne i te krytyczne - jednak pamiętaj! - szanujmy się nawzajem, dlatego wszelkie obraźliwe/naruszające moje poczucie moralności i estetyki komentarze będą usuwane.
Nie spamuj - nie zostawiaj linka do swojego bloga wraz z hasłem "obserwujemy?" - to gwarantuje, że na pewno tam nie zajrzę.
Wszystkie inne osoby bardzo chętnie odwiedzę :)

Pozdrawiam, Ewa.