poniedziałek, 30 grudnia 2013

Ostatnie, grudniowe, denko 2013.

Witajcie :)

No i mamy przed sobą koniec roku. Muszę przyznać, że minął mi on zdecydowanie szybciej niż lata poprzednie. Bardzo dużo się działo i dopóki nie wybije 00:01 roku 2014 nie chcę zapeszać mówiąc o tym, co upływa. Może w styczniu zrobię jakieś podsumowanie.

A na razie czeka mnie ostatnie kosmetyczne podsumowanie miesiąca, czyli denko grudniowe.


Włosy:


1. Jak wiele z Was, nie widziałam o co tyle krzyku jeśli chodzi o szampony Batiste. Kiedy jednak robiłyśmy z podlaskimi dziewczynami zbiorowe zamówienie, postanowiłam dodać do koszyka te dwa cudaki. I to była bardzo dobra decyzja. Szampon pozostawia o wiele mniej białego osadu niż np. ten z Isany, a co najważniejsze naprawdę sprawia, że włosy znów są świeże i to przez kilka godzin. Teraz to mój must have. Następca: To samo, tyle, że w wersji jeszcze ciemniejszej.

2. Szampon ze szpikiem norki M:C. Pomijając dodatek, który szczerze mówiąc nieco mnie odpycha, to samo działanie szamponu było bardzo dalekie od dobrego. Jedyny plus to nieco wolniej przetłuszczające się włosy, ale to chyba tylko dlatego, że one po prostu wyschły. Stały się szorstkie i sianowate, a ze skutkami walczę do teraz. Nie mogę też pominąć OGROMNEGO plątania włosów. Na pewno do niego nie wrócę. Następca: Eveline opisany poniżej.

3. Szampon arganowy Eveline RECENZJA. Następca: Goldwell.

Twarz:


4. Pomadka ochronna Balea RECENZJA.

5. Pomadka ochronna Nivea wiśniowa. Bardzo ją lubię i noszę w torebce chcąc szybko zregenerować usta i dodatkowo pokryć je delikatnym kolorem. Bardzo ładnie pachnie i moim zdaniem razem z pomadkami Balea stanowią niezawodną opiekę dla moich ust. Następca: to samo.

6. Tusz do rzęs Rimmel Lash Accelerator. Tu niestety zawód. Spodziewałam się dobrego produktu, tym bardziej, że lubię kosmetyki Rimmela. Jednak tusz nie stał się moim ulubieńcem. Słabo wydłużał, słabo pogrubiał, dosyć ciężko się rozprowadzał i nie zachwycił mnie niczym. Następca: Eveline.

7. Bibułki matujące Wibo. Dobry i tani gadżet do torebki. Bibułki rzeczywiście zbierają nadmiar sebum z twarzy, nie niszcząc przy tym makijażu. Następca: to samo.

8. Płyn do soczewek ReNu Bausch&Lomb. Pisałam już o nim kilkukrotnie. W skrócie - mój ulubiony płyn do soczewek, który nie podrażnia i dobrze działa. Następca: to samo.

Ciało:


9. Maszynki kupione w Rossmannie. Tanie, a o dziwo naprawdę dobre. Szukałam ich teraz w sklepie, ale niestety ich nie znalazłam, więc zdecydowałam się na Gillette.

10. Żel pod prysznic Anatomicals RECENZJA. Następca: żel Farmony toffie i cynamon, mniam :)

11. Żel do higieny intymnej Avon Simply Delicate. Dobry i wydajny żel, który mnie nie podrażnił, nie wywołał uczulenia ani dyskomfortu. Byłam z niego zadowolona. Teraz zamówiłam zbliżoną, ale nieco inną wersję żelu.

I to tyle w tym miesiącu :)

Gdybym się jutro nie pojawiła - życzę Wam szampańskiej zabawy sylwestrowej i radosnego wkroczenia w ten nowy, oby jeszcze lepszy rok :)

Pozdrawiam, Ewa

sobota, 28 grudnia 2013

ZŁAP KOSMETYK #4 + WYNIKI

Witajcie :)

Dziś wyniki nieco z opóźnieniem, ale same rozumiecie - Święta...

Tak więc w poprzednim mini - rozdaniu do wygrania były perełki brązujące od Marizy i lecą one do:

.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.

Moje gratulacje. Teraz proszę o przesłanie danych do wysyłki nagrody na adres: mojkosmetycznypunktwidzenia@gmail.com

A w tym tygodniu do wygrania coś w sam raz na świąteczne nadprogramowe kilogramy ;) + kosmetyczny dodatek, czyli...

Zestaw dwóch suplementów diety Figura oraz cienie do powiek firmy Quiz - Trio nr 10


Zabawa potrwa nieco dłużej, ale nie zwlekajcie do ostatniej chwili ze zgłoszeniami, bo potem często wypada nam to z głowy :)


Wzór zgłoszenia:

1. Obserwuję jako:
2. Chcę złapać kosmetyk
3. Baner na blogu (opcjonalnie +1pkt): TAK (link)/ NIE

Powodzenia!

Pozdrawiam, Ewa
 

czwartek, 26 grudnia 2013

Rozwodniona malina od AA.

Witajcie świątecznie :)

Brzuchy pełne, czy potrafiłyście jeść z umiarem? U mnie niestety choroba nieco pokrzyżowała plany jedzeniowe, ale dziś staram się nadrabiać :)

W wolnej chwili i w ramach odetchnięcia od świątecznego obżarstwa zapraszam Was na recenzję

Kremu do rąk i paznokci AA do skóry suchej Zmysłowa Malina


Pojemność kremu: 100ml

Cena: około 11zł

Skład:


Biały krem mieści się w wygodnej w użytku tubce z zamknięciem na klasyczny klik.


Bardzo podoba mi się jego zapach. Co prawda nie wiem jak malina może być zmysłowa, ale zapach jest naprawdę przyjemny - niesztuczny, niechemiczny. Kojarzy mi się z malinowym nadzieniem w czekoladkach.

Konsystencja jest typowa dla kremów do rąk - nie za gęsta i nie za rzadka. Tu nie mam żadnych zastrzeżeń.


Schody zaczynają się przy wcieraniu kremu. O ile w efekcie końcowym uzyskujemy silikonowy, nietłusty film na dłoniach, o tyle pierwszy moment podczas rozsmarowywania jest dziwny - mam wrażenie, jakbym wcierała w dłonie krem wymieszany z wodą. W pierwszym kontakcie ze skórą jest po prostu tępy.

Samo działanie określiłabym jako przeciętne. Moje dłonie są dosyć wymagające, ale skoro jest to krem przeznaczony do skóry suchej - oczekiwałam nieco więcej. Owszem film na dłoniach jest, ale czy to oznacza, że są one dobrze nawilżone? Nie do końca. Moim zdaniem to po części złudne działanie silikonów.

Podsumowując, krem określiłabym jako średniaczek do noszenia na co dzień w torebce. No, chyba, że ktoś ma dłonie niewymagające intensywnego nawilżenia. Wtedy pewnie sprawdziłby się jeszcze lepiej.

Pozdrawiam, Ewa

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Wesołych Świąt :)

No i nastał ten czas, kiedy kolejne Święta przed nami.
Kiedy przeleciał ten rok?
Naprawdę nie mam pojęcia.
Z roku na rok czas pędzi coraz szybciej, co szczerze mówiąc coraz mniej mnie cieszy :)


Z okazji tych Świąt życzę Wam dużo radości, spokoju, czasu spędzonego w gronie rodzinnym.
Dużo smacznego jedzonka, które później nie odłoży się w postaci niechcianych wałeczków, a pójdzie w c... ( wiecie gdzie ;) ).
Czasu tylko dla siebie, kiedy będziecie mogły w końcu odsapnąć po tym męczącym roku.
Cierpliwości w przypadku siedzenia przy stole z nielubianymi członkami rodziny :D

Po prostu: Wesołych Świąt :)


Ewa

niedziela, 22 grudnia 2013

Arganowa terapia włosów od Eveline.

Witajcie przedświątecznie :)

Dziś już mamy 22. grudnia! Kto by się spodziewał, że ten czas tak szybko przeleci. Jak idą przygotowania do Świąt? Mieszkania posprzątane, choinki ubrane? :) Ja jestem na półmetku - pokój wysprzątany, kolorowa choinka stoi, teraz jeszcze muszę przyozdobić pozostałą część domu, zapakować prezenty i upiec świąteczne słodkości.

To już pewnie moja ostatnia recenzja przed Świętami. A o czym dziś opowiem? 

O arganowym szamponie i odżywce Eveline do włosów farbowanych, rozjaśnianych i zniszczonych.




Moje włosy spełniają 2 z 3 warunków - mają na sobie jeszcze pozostałości farby, no i niestety są podniszczone.

Zacznę od składów.

Szampon: 



Odżywka:




Pojemność odżywki to standardowe 200ml, jednak szampon miał tylko 150ml, co przy moich długich włosach wystarczyło tylko na 7 myć.

Jeśli chodzi o konsystencję, to w obu produktach przypadła mi ona do gustu.

Szampon nie przelewa się przez ręce, jest lekko perłowy. 




Odżywka jest naprawdę gęsta, ale wydajna. Aby wydobyć ją z tubki trzeba trochę pościskać, ale nie jest to już tak ogromny wysiłek. 



Oba produkty pachną bardzo przyjemnie, zapach ten skojarzył mi się z czarnym szamponem Balea.


A jak z działaniem?

Po takiej pojemności szamponu ciężko mi ocenić, czy obietnice producenta dotyczące intensywnej regeneracji czy odbudowy zostały spełnione. 

Włosy po umyciu były na pewno dobrze oczyszczone. Aż skrzypiały ;) Szampon nie wywołał podrażnień, nie uczulił i nie spowodował szybszego przetłuszczania się włosów. Byłabym skłonna stwierdzić, że nawet nieco przedłużył ich świeżość. Niestety miał jedną, ale dosyć poważną wadę - plątał włosy, co w przypadku tak długich włosów jak moje nie było zbyt przyjemne.

Odżywka spisała się lepiej. Rozsądna pojemność i dobra konsystencja sprawiły, że wystarczyła mi na o wiele dłużej. Mam ją nadal i jeszcze sporo zostało. Dobrze rozprowadza się po włosach, nie spływa. Włosy po jej zastosowaniu są miękkie, pomaga też w ich rozczesywaniu. Nie jest może moim KWC, ale jestem z niej bardziej zadowolona niż z szamponu. Aha, i lepiej się sprawdza w połączeniu z innym szamponem niż z opisanym powyżej. Tak było przynajmniej w moim przypadku.

A teraz zabieram się już za dalszą część przygotowań świątecznych. Na pewno jeszcze pojawię się z życzeniami, także do napisania :)

Pozdrawiam, Ewa

czwartek, 19 grudnia 2013

ZŁAP KOSMETYK #3 + WYNIKI

Witajcie :)

Bardzo się cieszę, że nadal chcecie się ze mną bawić. Kosmetyków na razie nie brakuje, więc zabawa trwa :)

Antybakteryjny żel Bath&Body Works poleci do:

.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.



Serdecznie gratuluję i poproszę o dane do wysyłki na adres: mojkosmetycznypunktwidzenia@gmail.com

A w tym tygodniu do wygrania są:

Perełki brązujące firmy Mariza



Perełki są oczywiście nowe, tylko będąc w pudełku się tak nawzajem wysmarowały :) Spokojnie, jest na nich nawet zabezpieczająca osłonka ;)


Wzór zgłoszenia:

1. Obserwuję jako:
2. Chcę złapać kosmetyk
3. Baner na blogu (opcjonalnie +1pkt): TAK (link)/ NIE

Powodzenia!

Pozdrawiam, Ewa

środa, 18 grudnia 2013

Owocowy duet z Perfecty.

Witajcie :)

Jak to dobrze mieć wolną środę, od razu tydzień lepiej wygląda :) Ostatnio wszystkie wolne chwile musiałam poświęcić na pisanie wstępu do pracy magisterskiej, ale mam nadzieję, że jutro w końcu go oddam i zapomnę o nim aż do stycznia.

A dziś chciałabym Wam pokazać duet firmy Perfecta o zapachu owoców leśnych, do przetestowania którego zostałam wybrana na Facebooku przez tę właśnie firmę. 

W jego skład wchodzą:

  • Perfumowany krem do ciała
  • Perfumowany peeling do ciała


Pojemność.

Krem: 200ml

Peeling: 200g

Skład.

Krem:


Peeling:


Obietnice producenta:

Krem:


Peeling:


No i moja opinia.

Oba kosmetyki mają naprawdę świetne opakowania. Muszę przyznać, że nadruk na tubkach bardzo mi się podoba, lubię ten styl. Oba też zamykają się na klasyczny "klik", a jedyne co je różni, to faktura opakowania. Tubka z peelingiem jest mniej śliska, co zapewne ma zapobiegać jej ucieczce z mokrych dłoni podczas kąpieli. Dobry pomysł.


Jeśli chodzi o konsystencję, to krem jest dosyć lekki i jego konsystencja bardziej zmierza w kierunku rzadkiej niż gęstej. Podobnie z peelingiem - nie wylewa się z dłoni, ale jak na peeling jest dosyć rzadki. Mamy w nim zatopione malutkie i nieco większe, ale nadal niewielkie drobinki.


Zapach obu produktów przypadł mi do gustu. Nie jestem pewna, czy określiłabym go jako zapach owoców leśnych. Jest perfumowany i jak na mój nos - bardzo przyjemny. Wyczuwam w nim nawet odrobinę cytrusów zatopionych w balsamie - nie mam pojęcia skąd. 

Działanie.

Muszę stwierdzić, że oba produkty należą do kategorii "lekkich". Balsam to lekki nawilżacz, a peeling to lekki zdzierak. Dla osób o niewymagającej skórze powinny pasować. Moja sucha skóra zimą staje się jeszcze bardziej wymagająca i czuję lekki niedosyt. Balsam owszem, nawilża i szybko się wchłania, ale nie jest to super mocne nawilżenie jak w przypadku np. maseł do ciała. Latem sprawdziłby się na pewno o wiele lepiej.

Peeling jest niestety dosyć słaby. Bardziej nazwałabym go żelem peelingującym niż balsamem. Producenta lekko poniosło z hasłem "rewelacyjnie wygładza skórę". Wygładza trochę, jak na mój gust - za słabo.

Niemniej jednak produkty o takiej szacie graficznej zdobią moją łazienkę i przyjemnie się na nie patrzy. 

Pozdrawiam, Ewa

poniedziałek, 16 grudnia 2013

TAG - Gotowa na Święta.

Witajcie :)

Do Wigilii został tydzień i jeden dzień, a ja nadal w rozsypce: praca, dwie szkoły oraz duuuużo innych zajęć uniemożliwiają mi jakiekolwiek przedświąteczne przygotowania. Jedyne, co już jest gotowe, to prezenty dla najbliższych :)

Jednak niedawno na kilku blogach dostrzegłam TAG Gotowa na Święta i postanowiłam wziąć w nim udział.

 (zdjęcie zaczerpnięte z grafiki Google)

1. Jaki jest Twój ulubiony świąteczny film? 
Nie wiem, czy ulubiony, ale Kevin to już po prostu tradycja. Znam niemal wszystkie dialogi i sceny, ale i tak muszę go obejrzeć chociaż jednym okiem.

2. Jaki jest Twój ulubiony świąteczny kolor? 
Jest ich kilka -  zielony, czerwony, złoty, biały.

3. Czy na święta lubisz zostać cały dzień w piżamie, czy stroisz się specjalnie na tą okazję? 
Nie ma szans, żebym była w piżamie, ponieważ Święta zawsze spędzam u dziadków ;) Ale nawet gdybym była w domu to ubrałabym się odświętnie. W piżamie nie chodzę nigdy, ale codzienny dres to też nie jest moim zdaniem strój na Święta.

4. Jeśli mogłabyś kupić tylko jeden prezent na święta, to co by to było i dla kogo? 
Hmmm, trudne pytanie. Jeśli miałby być tylko jeden prezent, to szukałabym promocji "Kup 1, drugi weź w prezencie" i w ten sposób miałabym dwie pary butów/dwa szaliki/dwa telefony... Jeden dałabym mamie, a drugi narzeczonemu - nie potrafię między nimi wybrać tej jednej osoby.

5. Czy otwierasz prezenty w Wieczór Wigilijny, czy świąteczny poranek? 
W Wieczór Wigilijny.
 
6. Czy kiedykolwiek budowałaś domek z pierników?  
Niestety nie. Moje zdolności manualne pozostawiają wiele do życzenia. Ale kto wie, może kiedyś spróbuję?

7. Co lubisz robić w przerwie świątecznej?  
Po prostu odpoczywać. Z roku na rok brakuje mi tego coraz bardziej, więc w wolny czasie stawiam na regenerację i powrót sił.

8. Czy masz jakieś świąteczne życzenia?  
Oczywiście. Ale nie powiem jakie, bo się nie spełnią :)

9. Ulubiony świąteczny zapach?   
Zapach piernika i pierniczków.

10. Ulubiona świąteczna potrawa? 
Wigilijna - pierogi z kapustą i grzybami mojej babci oraz kluski z makiem. Na Święta - karkówka z wykrojonymi elementami tłustymi, obok chrzan, najlepiej ostry, sałatka wielowarzywna i chleb. Mogę to jeść non stop :D No i oczywiście piernik i pierniczki!

Nominuję wszystkie osoby chętne do podzielenia się swoimi świątecznymi tradycjami :)

Pozdrawiam, Ewa

sobota, 14 grudnia 2013

Przesyłkowe nowości.

Witajcie :)

Tak się zastanawiam kiedy moje siły naprawdę się wyczerpią i nie będę miała już motywacji do zrobienia czegokolwiek. Czuję, że ta chwila zbliża się wielkimi krokami. A może choć na Święta uda mi się trochę odpocząć?

Dobra, koniec marudzenia! Przesyłki to jest to, co lubię najbardziej i co pozwala mi przetrwać męczące dni. Oto co wpadło do mnie niedawno.

2 lakiery piaskowe Wibo oraz pomadka Bourjois Plum Russian - oczywiście w promocji -40% w Rossmanie


Moje pierwsze w życiu sztuczne rzęsy. Nie mam pojęcia co wyjdzie z tego eksperymentu, ale jestem gotowa zaryzykować :D


Tydzień bez Yankee Candle to tydzień stracony (Aga, nie patrz! :D), a tym bardziej jeśli chodzi o kolekcjonowanie zapachów niedostępnych w PL. Jak widzicie dopuściłam się też zdrady na rzecz 2 wosków Kringle i muszę powiedzieć, że podobają mi się :)


No a teraz mój szok miesiąca. Kochana Aguś zrobiła mi MEGA niespodziankę, przysyłając świąteczną paczuszkę z kosmetykami, a także z bardzo, BARDZO cudownym prezentem! Dziękuję Ci jeszcze raz kochana :) Bardzo mi miło, że wzbudziłam Twoje zaufanie na tyle, że postanowiłaś się ze mną podzielić tak ważną częścią Twojego życia :) Nie mogę się doczekać, aż zasiądę do oglądania! Może uda mi się to już dziś? :))


Kolejna przesyłka to wygrany tusz do rzęs na blogu P-INEZ-KI, za który bardzo dziękuję :)


Znacie firmę Anatomicals? Jakiś czas temu pisałam o ich żelu pod prysznic oraz o tym, że znikają z polskiego rynku. Niedawno się okazało, że wrócili i to z nowymi produktami. Kilka miesięcy temu wygrałam w ich konkursie parę kosmetyków. Miała być do nich dołączona również torba, której nie było. Nie chciałam wojować o taką rzecz i po jednym przypomnieniu - odpuściłam. Jednak ostatnio firma się zreflektowała i dostałam nie jedną torbę, a dwie, a do tego kosmetyczne gratisy. Bardzo miły gest, a torby są mega jajcarskie :D


I na koniec kalendarz. Nie wiem, jak u Was wygląda wybieranie tego niezbędnego "narzędzia", ale u mnie poszukiwania trwają dosyć długo. Na szczęście trafiłam na taki, który mnie zadowala zarówno funkcjonalnie jak i wizualnie :)


I to tyle z moich ostatnich przesyłek. Co prawda były też paczki świąteczne, ale o nich opowiem już po Świętach :)

A co wpadło do Was ostatnio? Jestem bardzo ciekawa :)

Pozdrawiam, Ewa

czwartek, 12 grudnia 2013

ZŁAP KOSMETYK #2 + WYNIKI

Witajcie :)

Bardzo się cieszę, że konkurs ZŁAP KOSMETYK przypadł Wam do gustu. W takim razie na pewno na razie nie będę go kończyć ;)

Ponieważ mój Internet jest dziś bardzo kapryśny, nie przedłużając chciałabym ogłosić, że szampon Balea poleci do blogerki:


.
.
.
.
.
.
.


Moje gratulacje! :) Proszę o maila z danymi do wysyłki na adres:   mojkosmetycznypunktwidzenia@gmail.com

A dziś zapraszam na drugą odsłonę rozdania.

Co tym razem jest do zdobycia?

Żel antybakteryjny Bath&Body Works I love Paris.



Wzór zgłoszenia:

1. Obserwuję jako:
2. Chcę złapać kosmetyk
3. Baner na blogu (opcjonalnie +1pkt): TAK (link)/ NIE

Powodzenia!

Pozdrawiam, Ewa


niedziela, 8 grudnia 2013

Zima z Yankee Candle.

Witajcie :)

Tak się zastanawiam, czy temat YC, Little Hotties, granulek zapachowych etc. nie wyłazi Wam jeszcze bokiem :D

Mam nadzieję, że nie i podobnie do mnie lubicie czytać o tych pachnących umilaczach domowych. Przyznam się, że nie wyobrażam sobie teraz dnia bez rozpalenia kominka. Tak - jestem uzależniona ;)

Nie wiem jak pogoda u Was, ale u mnie zima na całego. Śniegu spadło tyle, że wszędzie są wielkie zaspy, a dzieci lepią bałwany. Dlatego też oczywiście postanowiłam sięgnąć po zapachy świąteczne.


1. Season of Peace


Czas na chwilę refleksji przy ciszy spokojnie opadającego śniegu uchwyconego  w chłodnej, czarującej mieszance białego piżma, mięty pieprzowej i drzewa cedrowego.

Bardzo lubię ten wosk. Kojarzy mi się z mroźnym, zimowym porankiem, skrzypiącym pod butami śniegiem i bardzo rześkim powietrzem. Tak, wosk jest po prostu mroźny. Wyczuwam w nim odrobinę mięty, ale dominuje tu po prostu świeżość. Lubię go palić przed południem. Jest średniej mocy, nie ma mowy o przytłoczeniu.

2. Snowflake Cookie


Przepyszne świąteczne ciasteczka ozdobione słodkim, różowym lukrem.

A moim zdaniem to wafelki śmietankowe. Po prostu. Słodkie, przełożone śmietankową masą wafelki do pochrupania wieczorem przy kominku. Wosk jest dosyć mocny dlatego nie trzeba go wrzucać do kominka zbyt dużo. Przyjemnie otula słodyczą, ale nie jest to mdlący zapach. O dziwo naprawdę go polubiłam.

3. Merry Marshmallow


Znajdź szczęście w zachwycająco słodkim i kremowym połączeniu pianek Marsmallow i wanilii.

Tego wosku obawiałam się najbardziej, ponieważ kupowałam go w ciemno, a po drugie - jedynymi słodyczami, których nie lubię są właśnie te pianki. Ale, że moje uzależnienie od YC jest coraz silniejsze, dodałam te śmieszne ludziki do koszyka. I dobrze! Nie czuję mdłych i wykręcających buzię pianek. Owszem, wosk jest słodki i trzeba mieć na niego swój dzień, ale mi bardziej przypomina słodką watę cukrową. Jest dosyć mocny i długo utrzymuje się w pomieszczeniu.

Wiem, że coraz więcej z Was popada w zapachomanię - nie tylko YC, ale i inne zapachy goszczą w Waszych domach. A co dziś macie w swoim kominku?

Pozdrawiam, Ewa 

piątek, 6 grudnia 2013

Szarlotkowa uczta dla zmysłów z Farmoną.

Witajcie :)

Jak pogoda za Waszymi oknami? Na Podlasiu co prawda nie było w nocy strasznie, ale rano powitała mnie biała, śniegowa poduszka i silny wiatr. Dobrze, że dziś mogę zostać w domu.

Z zimą jakoś trzeba sobie radzić, dlatego w moim kominku oczywiście pali się wosk YC, ale żeby było jeszcze bardziej pachnąco, co wieczór smaruję się 

Szarlotkowym masłem do ciała Farmona Sweet Secret


Skład:

Aqua (Water), Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Ethylhexyl Stearate, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Glyceryl Stearate, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 80, Cera Alba (Beeswax), Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, Dimethicone, Parfum (Fragrance), Propylene Glycol, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract, Hydrolyzed Milk Protein, Lactose, Cinnamomum Zeylanicum (Cinnamon) Bark Oil, Inulin Lauryl Carbamate, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, 2-Bromo-2-Nitropropane- 1,3-Diol, BHA, E150C, CI 16255, Cinnamal. 

Masło ma 225ml pojemności i kosztuje około 13zł.

Nie będę ukrywać, że produkty Farmony kuszą mnie przede wszystkim swoim zapachem. Dlatego też jakiś czas temu dałam się skusić i kupiłam w Rossmannie to mazidło.

Masło jak to masło, ma dosyć zbitą, ale miękką konsystencję. Wchłania się w miarę szybko i nie zostawia nieprzyjemnej, lepkiej warstwy.

 

Oczywiście na pierwszy plan wysuwa się tu zapach. Rzeczywiście czuć szarlotkę, ale moim zdaniem nie taką prosto z pieca, tylko taką, którą ktoś włożył do lodówki. Ale jest on bardzo przyjemny, czuć jabłka i cynamon, a może i odrobinę bitej śmietany? Zapach dosyć długo utrzymuje się na ciele, a nawet "wgryza" w piżamę :)

Jeśli chodzi o nawilżenie, to owszem, skóra staje się bardziej gładka i miła w dotyku, znika typowa, biała, sucha skórka na powierzchni moich kolan i łokci. Nie jest to efekt spektakularny, ale pomimo mojej suchości, masło daje radę. Choć zapach tu i tak gra pierwsze skrzypce.


Polubiłam je i z przyjemnością go używam.

Pozdrawiam, Ewa

PS. Dziękuję za zgłoszenia do mojego mini rozdania! Zgłaszać się można jeszcze do środy, zapraszam :)

środa, 4 grudnia 2013

ZŁAP KOSMETYK! Czyli cykl mini rozdań :)

Witajcie :)

Święta coraz bliżej, Mikołajki już pojutrze, to i mnie dopadła chęć podzielenia się z Wami małym co nie co.

Wpadłam więc na pomysł, że stworzę cykl rozdań pod tytułem:

ZŁAP KOSMETYK!

Co tydzień będę wrzucać jakiś drobiazg i te z Was, które będą miały ochotę go zdobyć, po prostu się po niego zgłoszą ;)

Jakie są zasady? Bardzo proste. 

Wystarczy:

1. Być publicznym obserwatorem mojego bloga.
2. Zostawić komentarz wyrażający chęć zgłoszenia się do mini rozdania.

I tyle ;)

Dodatkowy los można zdobyć za wrzucenia podlinkowanego banerka na swoim blogu.

A co można wygrać w tym tygodniu?


SZAMPON BALEA MANGO I ALOES


Wzór zgłoszenia:

1. Obserwuję bloga jako:
2. Wyrażam chęć złapania kosmetyku.
3. Baner na blogu: TAK(link)/ NIE.

Znajdzie się ktoś chętny? :)

Pozdrawiam i życzę powodzenia, Ewa

niedziela, 1 grudnia 2013

Denko listopadowe.





Witajcie :)

Kolejny miesiąc dobiegł końca i czas na podsumowanie moich listopadowych zużyć. Nie było tego wiele, ale zawsze coś. Zapraszam więc na denko listopadowe.



Ciało:


1. Dezodorant Rexona. Pisałam już o nim w którymś denku. Moim zdaniem najskuteczniejszy ze wszystkich Rexon. Dobrze sobie radzi, choć w sytuacjach ekstremalnych nie jest już tak niezawodny. Niemniej jednak jeszcze do niego wrócę. Następca: Aroma Group

2. Krem do rąk rozgrzewający RECENZJA. Następca: AA malinowy

3. Krem do stóp Exclusive. Musiałam go wyrzucić, ponieważ skończył się termin ważności. Krem miał za zadanie koić zmęczone stopy, jednak tego nie zrobił. Podobał mi się w nim tylko zapach. Następca: zwykły balsam do ciała.

4. Pianka do golenia Isana. Baaaadzo fajny produkt w niskiej cenie. Bardzo wydajna, pięknie pachnąca - jak serki brzoskwiniowe Danio dla dzieci. Na pewno kupię kolejne opakowanie!

Twarz:


5. Kolejne opakowanie pasty Elmex. Pisałam o niej ostatnio. Następca: teraz przerwa i czas na Blend-a-med.

6. Krem Fitomed RECENZJA. Niestety musiałam go zużyć na inne części ciała. Następca: Apis.

7. Krem Nivea Aqua Effect regenerujący na noc RECENZJA. Mój najlepszy krem do twarzy Ever! Kto by się spodziewał? Na pewno do niego wrócę, a tymczasem następcą jest Apis.

Włosy:

8. Balea Professional do włosów zniszczonych. Już kolejne opakowanie bardzo lubianego przeze mnie szamponu. Nadal podtrzymuję, że bardzo dobrze myje, nie podrażnia, nie plącze i pięknie pachnie. Na pewno jeszcze kiedyś kupię. Następca: szampon ze szpiku norki :O

I próbki:


Tu nie ma co się rozpisywać. Żel Palmer's zainteresował mnie już samą próbką. Chociaż zapach zdecydowanie odbiega od przyjemnego, to żel całkiem fajnie myje, a skóra po nim została (o dziwo) matowa. Więcej nic nie mogę powiedzieć po próbce.

A jak Wasze zużycia? Tymczasem witamy już grudzień i odliczamy czas do Świąt :)

Pozdrawiam, Ewa