środa, 30 stycznia 2013

Ścięłam włosy :(




Niestety musiałam to zrobić. Końcówki były przesuszone, rozdwajały się i odpadały mi już nawet kawałki włosów :O Poza tym włosy strasznie mi się zbijały, a rozczesywanie pomimo odżywek było okropnym doświadczeniem.

Tak było przed:



Nie zdawałam sobie sprawy, że aż tak było widać przesuszenie włosów, szczególnie na końcach.

A to zdjęcie po:



Jak widać dużo mi ciachnęła :( Jak zobaczyłam ilość włosów na podłodze, moja mina wyglądała mniej więcej tak:


Ale wiem, że to było konieczne i wierzę, że zdrowe włosy odrosną mi jak szalone :)

A teraz coś przyjemniejszego :)

Wczoraj odwiedził mnie listonosz i przyniósł 2 paczuszki.

W mniejszej była próbka karmy Grand Vital dopasowana do wieku i wagi mojego pieska, czyli Medium Adult. Do próbki dołączone były wszelkie informacje o składzie karmy, dopasowaniu do rasy, wagi itp. oraz cennik. Kubuś zachwycony, już przez opakowanie wyczuł, że w środku są jakieś smakołyki :D
Próbkę zamówiłam przez funpage firmy na Facebooku: [KLIK]



Nooo i druga paczuszka, zdecydowanie bardziej moja :)

Jakiś czas temu wygrałam u Agnieszki eS. oddanie książkowe. Jednak w paczuszce była nie tylko książka. Od razu po otwarciu poczułam przyjemny aromat. Okazało się, że to za sprawą herbatek dołączonych do książki :) Oprócz tego znalazłam również czekoladę do picia i liścik. Dziękuję kochana za te wszystkie umilacze :)


___________

Dziękuję Wam za zainteresowanie moim ROZDANIEM, mam nadzieję, że będzie Was zdecydowanie więcej. Zasady są proste, nie ma żadnych polubień na Fb ani wymyślnych zadań :) Wystarczy spełnić podstawowe warunki i odpowiedzieć kreatywnie na pytanie konkursowe. Nie musi to być długa odpowiedź! Dlatego zachęcam Was serdecznie :)

Pozdrawiam, Ewa

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Styczniowe denko + wygrana + zapowiedź rozdania :)


Witajcie :)

Jestem w domu! Sesja zimowa zdana na 5.0 :D i czas odpocząć. Ferie juhuu!!

Dziś chcę Wam pokazać moje styczniowe denko. Nie jest ono imponujące, raczej dosyć ubogie w porównaniu z tym, co widzę u niektórych z Was. Niemniej jednak chętnie się nim z Wami podzielę, może akurat znajdziecie coś dla siebie? :)

No to do dzieła:



Na początek pielęgnacja:


1. Krem do rąk firmy Avon, seria Planet Spa z minerałami Morza Martwego

            - pojemność: 75ml
            - cena: ok. 10zł w promocji
            - ciekawy zapach, naprawdę mineralny
            - dobra konsystencja,  lekko rzadka, ale nie za 
              rzadka
            - wydajny
            - dobrze się wchłania
            - dobrze nawilża skórę dłoni

Czy kupię ponownie? Całkiem możliwe, chociaż jest tyyyyle kremów do wypróbowania… :)

2. Żel do higieny intymnej Bio Avena z nagietkiem, łagodzący podrażnienia

            - pojemność: 500ml
            - cena: ok. 8zł
            - delikatny zapach
            - konsystencja żelowa, jednak na koniec (jak w każdym
              żelu do hig. int. który miałam)robi się taki „glut”
       - bardzo wydajny!
       - rzeczywiście dobrze sprawdza się w podrażnieniach, 
         łagodzi

Czy kupię ponownie? Pewnie tak. Teraz testuję Białego Jelenia. Porównam niedługo :)

3. Peeling firmy Joanna seria Naturia, zapach gruszkowy

            - pojemność: 100ml
            - cena: 3,49zł
            - boski zapach!
            - delikatne drobinki dobrze peelingują i oczyszczają 
              skórę
            - skóra pozostaje gładka i jędrna
            - pomimo małej pojemności wydajny

Czy kupię ponownie? Oczywiście! Już się zaopatrzyłam w wersję: Grapefruit :)

4. Kremowe mydło pod prysznic Ziaja – pomarańczowe masło

            - pojemność: 500ml
            - cena: około 8zł
            - piękny, prawdziwy zapach pomarańczy
            - bardzo wydajne! (aż za bardzo, po tak długim czasie
              użytkowania zapach zaczyna się nudzić)
            - dobrze oczyszcza ciało
            - skóra nie jest po nim wysuszona

Czy kupię ponownie? Nie wiem, troszkę za długo się je zużywa i wtedy marzę już o nowym kosmetyku pod prysznic.

I czas na kolorówkę:



1. Podkład Lirene Intensive Cover kolor beżowy

            - pojemność: 30ml
            - cena: 33zł
            - wygodny pojemniczek z pompką
            - dobrze kryje
            - maskuje niedoskonałości
            - dopasowuje się do koloru skóry
            - nie tworzy efektu maski
            - kiedy jest mi gorąco, ściera się z nosa
            - delikatny zapach

Czy kupię ponownie? Bardzo możliwe, używam go już od ponad roku, ale ostatnio kupiłam bazę + podkład Lirene. Zobaczymy :)

2. Błyszczyk Avon Onyx Lustre
           
            - 3 kolory, które łączą się w 1
            - piękny, fioletowy kolor (uwielbiam fioletowe 
              błyszczyki)
            - trwały
            - ładny połysk
            - ładny zapach
            - wydajny

Czy kupię ponownie? Tak :)

3. Tusz firmy Avon – Super Extend Extreme
           
            - recenzja: TU

4. Kredka do oczu Lovely

            - miękka
            - bardzo szybko się zrysowuje i non stop trzeba ją 
              temperować
            - odbija się na górnej powiece
            - na dolnej też
            - szybko się ściera z oka

Czy kupię ponownie? Nie!

Uff to już koniec mojego denka :)
____________

Na zakończenie pokażę Wam co miłego czekało na mnie w domu. Otóż jakiś czas wygrałam w Kosmetycznych Poniedziałkach tusz do rzęs. A w kopercie znalazłam to:


Czyli o wiele więcej wspaniałości! Był tam wygrany tusz do rzęs Rimmela, eyeliner Golden Rose, lakier do paznokci H&M kolor Plum oraz małe zawiniątko, a w nim:

 :D
 
Dziękuję Ci kochana! Sprawiłaś mi bardzo miłą niespodziankę :)

____________

A jeszcze dziś u mnie ROZDANIE!! Zapraszam :)

Pozdrawiam, Ewa

piątek, 25 stycznia 2013

Salvatore Ferragamo Incanto Shine miłością mą :)




Witajcie :)

Czy Was sesja też tak wymęcza, że jedyne o czym myślicie po powrocie do domu to łóżko + laptop/TV? Ja niby nie mam aż tak dużo zaliczeń i egzaminów, a czuję się jak przekręcona przez maszynkę. Dziś miałam na 8 egzamin i na szczęście dostałam 5! :) Jeszcze po południu zaliczenie, w weekend zjazd na drugiej uczelni i ferie…  can’t wait!

Dziś chciałabym Wam przedstawić moje ulubione perfumy. Swojego idealnego zapachu szukałam wiele lat, oczywiście dużo mi się podobało, były ładne. Ale właśnie – ładne. A dla mnie to za mało. Mój zapach musiał mnie urzec. I w końcu trafiłam na:

Salvatore Ferragamo – Incanto Shine


Pojemności: 30ml, 50ml, 100ml

Cena: Ja kupiłam na Allegro tester 100ml za 150zł :) W perfumeriach znacznie drożej.

Zdaniem producenta:

"Kompozycja zainspirowana szczęściem, przyjaznym nastawieniem do świata, tryskająca optymizmem i radością. Zapach owocowo - kwiatowy, pełen barw i rozjarzony, niczym poświata wokół tęczy. Czyste szczęście... jak odkrycie raju... Uwiedzie zmysły i poprowadzi ku innemu przeznaczeniu."





Nuty zapachowe:
nuta głowy: ananas, passiflora
nuta serca: frezja, brzoskwinia
nuta bazy: cedr, ambra 


Moja opinia:

Skoro są to moje ukochane perfumy, to wiadomo, że będą same ochy i achy :) Perfumy są bardzo świeże, delikatne, kwiatowo owocowe, chociaż nie potrafię dokładnie sprecyzować co w nich czuję. 
Kojarzą mi się z wiosennym porankiem, pachnącą pościelą i rześkim powietrzem. Naprawdę poszczególne nuty łączą się ze sobą w taki sposób, że jedyne słowo przychodzące na myśl to: świeżość. 

Jest to woda toaletowa, także wiadomo, że jest mniej trwała niż woda perfumowana. Jednak ponieważ perfumy nie są słodkie i duszące może się nimi w ciągu dnia spokojnie „dopsikać” i od nowa się nimi pozachwycać :)



Buteleczka również jest bardzo ładna, estetyczna, pastelowe kolory świetnie pasują na wiosnę lub lato. Niestety nie posiadam korka, gdyż zamówiłam tester a tam korków nie ma. Ale to nic, perfumy nie wietrzeją i trzymają się super. Teraz zimą odstawiłam je na półkę, ponieważ są za lekkie. Ale nie mogę doczekać się wiosny, żeby do nich wrócić.

A jakie są Wasze ulubione perfumy?
_____________

Widzę, że przekroczyłyście magiczną liczbę 100 obserwatorów, za co baaaaardzo dziękuję!! Tak jak obiecałam, rozdanie będzie, obiecuję :) Muszę tylko uporać się z końcówką zaliczeń. W przyszłym tygodniu na pewno się pojawi.

Pozdrawiam, Ewa

wtorek, 22 stycznia 2013

The versatile blogger- TAG.

Dziś recenzji nie będzie :)

Będzie za to kilka informacji o mnie, ponieważ zostałam zaproszona do TAG-u The versatile blogger przez Agnieszkę eS. za co bardzo dziękuję :)



 Każdy  nominowany blogger powinien:


  • podziękować nominującemu na jego blogu
  • pokazać nagrodę Versatile Blogger u siebie
  • ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie
  • nominować 10 blogów, które jego zdaniem na to zasługują
  • poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.
No to lecimy :)

1. Jestem studentką 4. roku Uniwersytetu Medycznego i 
   czasami żałuję, że nie wybrałam medycyny tylko inny 
   kierunek.
2. Mam dwa tatuaże i coś czuję, że na tym się nie skończy 
   :)
3. Z moim obecnym narzeczonym zaczęłam się spotykać, kiedy 
   miałam 14(!) lat - w marcu będzie nasza 8. rocznica 
   związku :)
4. Mój naturalny kolor włosów to brąz, jednak przez 3 lata
   byłam jasną blondynką. A teraz znów mam brąz i to 
   ciemny. Nie lubię bawić się w półśrodki - albo jasno 
   albo ciemno. Nic po środku :) 
5. Mam lekką obsesję na punkcie swojego wyglądu, wagi. 
   Denerwuje mnie nawet 300g więcej na wadze i bardzo 
   pilnuję tego co jem. Czasem aż za bardzo.
6. Od razu po 18-stce zdałam prawo jazdy, a boję się 
   jeździć samochodem. Taka pierdoła ze mnie się zrobiła.
   Po prostu się boję i już.
7. Uwielbiam spać sama w pokoju, dlatego nie potrafię sobie
   wyobrazić jak to będzie mieszkać z moim R. Mam nadzieję,
   że jakoś się przyzwyczaję :)

No to tyle o mnie :)

Nie będę żadnej z Was zmuszać do opowiadania o sobie. Dlatego jeśli któraś z Was ma ochotę, to niech się czuje nominowana :)

________________

Jednocześnie chciałabym Was zaprosić na rozdanie właśnie u  
Agnieszki eS.  <--- KLIK


 Pozdrawiam, Ewa

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Dziś troszkę inaczej + współpraca?

Witajcie :)

Chciałabym Wam pokazać niedawno odkrytą przeze mnie firmę, a mianowicie firmę SILOR +B, której produkty możecie znaleźć w sklepie 

www.sklep.ateraz.pl  <--- klik

Sklep w swoim asortymencie posiada między innymi kremy:

 Krem Silor +B Ogranic Silica na dzień:
Oraz wersję na noc:


Zapowiada się bardzo fajnie, mam nadzieję, że uda mi się przetestować jeden z ich wspaniałych kremów, a recenzją na pewno się z Wami podzielę.
__________________


A teraz recenzja :)

W związku z tym, że (o dziwo!) mam dziś wolne, przygotowałam Wam nową recenzję :) Nie będzie ona jednak dotyczyć jednego produktu, a czterech. A mianowicie czterech próbek balsamów, które otrzymałam wraz z zamówieniem produktów Balea. 

I tak oto przedstawiam Wam (w kolejności, w jakiej testowałam):
  1. Balsam firmy Fruttini o zapachu Cherry Vanilla
  2. Balsam firmy Aldo Vandini o zapachu Spirit of India
  3. Balsam firmy Aldo Vandini o zapachu Macadamia Vanille
  4. Balsam firmy Fruttini o zapachu Strawberry Starfriut 


Każdy balsam dostał ode mnie numerek i tymi numerami będę się posługiwać przy poniższej recenzji :)

Zacznę od konsystencji. Jak widać na zdjęciach, balsamy są dosyć rzadkie. Zaryzykowałabym stwierdzenie, że są to mleczka, a nie balsamy. Jedynie balsam nr 4 ma odrobinę bardziej zwartą konsystencję. Myślę, że przez to mogą być mniej wydajne, ale jeśli są wśród Was przeciwniczki gęstych maseł do ciała, to tu macie idealne rozwiązanie.


 Nr 1



Nr 2

Nr 3



Nr 4






Składy:


Nr 1

Nr 2
Nr 3 niestety odkleił się razem z naklejką

Nr 4


Zapach:

Oczywiście moja ulubiona kategoria :) Tutaj opiszę każdy balsam oddzielnie.
1. Jako pierwszy testowałam balsam wiśniowo - waniliowy. Zapach  
   bardzo mi się spodobał. Przywodzi na myśl lody wiśniowo- 
   waniliowe lub lody waniliowe z polewą z wiśni. Tak mi się 
   kojarzy :)
2. Balsam Spirit of India podbił moje serce zdecydowanie! Idealny
   na tę porę roku. Wyczuwa się dominującą nutę imbiru i 
   cynamonu. Producent podaje, że występuje tam również 
   tamaryndowiec. Niestety nie potrafię potwierdzić - nie wiem 
   jak to cudo pachnie :) Jednak zapach bardzo mi się podoba. 
   Otulający na zimę.
3. No tu niestety pozytywnej opinii nie będzie. Zapach  
   kompletnie mi nie pasuje. Jest zbyt słodki i oblepiający 
   nawet dla takiej wielbicielki słodyczy jak ja. Naprawdę 
   kojarzy się z orzechem w wykręcającej buzię waniliowej 
   skorupce. Oj nie kupiłabym.
4. A tu baardzo miła niespodzianka. Zapach śliczny. Kojarzy mi 
   się z oranżadką w proszku, którą w dzieciństwie wyjadało się
   palcem z torebki lub z pastylkami pudrowymi :) Bardzo fajny. 
   Na lato idealny.

Ciężko jest mi ocenić działanie balsamów, kiedy do przetestowania miałam próbki o pojemności 4.5ml. Na pewno nie są to intensywnie regenerujące i nawilżające balsamy. Jednak po nałożeniu skóra jest gładka i miła w dotyku. Wchłaniają się szybko.

Biorąc pod uwagę pojemność próbek, kompletnie nie mogę ocenić wydajności. Powiem tyle, że 1 saszetka wystarczyła mi na 2 ręce i 1 nogę :)

Podsumowując, przyznaję następujące nagrody:

Miejsce 1 : Balsam nr 2 i 4
Miejsce 2 : Balsam nr 1
Miejsce 3 : Balsam nr 3

_________________

Pochwalę się, że w końcu udało mi się coś wygrać :D Ale więcej szczegółów ujawnię po otrzymaniu przesyłek :)

A tu moje małe zakupy :)


- Szampon Dove przeciw wypadaniu włosów
- Kuracja ziołowa przeciw wypadaniu włosów (buteleczka nr 2)
- Lakier Essence 131 Balerina's Charm
- Lakier Bell Air Flow nr 15 (te lakiery są genialne!)


Pozdrawiam, Ewa

sobota, 19 stycznia 2013

Krem Lirene - miła niespodzianka.




Witajcie :)

Jak tam mija sobota? U mnie tyle śniegu sypie, że jutro kierowcy będą mieli duży problem żeby gdzieś dojechać. Ja na szczęście na stancję wybieram się dopiero na środę jupi!

Dziś mam dla Was recenzję kremu do rąk:


Lirene Dermo Program

 


Od razu mówię, że sama bym na niego nie zwróciła uwagi w sklepie, ponieważ lubię kosmetyki o ładnych, kuszących opakowaniach w jakieś owocki itp. :) Jestem wzrokowcem i „węchowcem” kosmetycznym :)

Krem dostałam i oczywiście postanowiłam przetestować.

Pojemność: 75ml

Cena: ?

Skład: 



Zdaniem producenta:



Moja opinia:

Krem zamknięty jest w klasycznej tubce z zamknięciem typu klik. Mały otwór pozwala na odpowiednie dozowanie kremu.



Przeznaczony jest do skóry odwodnionej, a jego głównym zadaniem jest nawilżanie. Uważam, że radzi sobie z tym zadaniem bardzo dobrze. Skóra staje się gładka, nawilżona, wyczuwa się na niej delikatną powłoczkę, która nie jest (na szczęście!) klejąca ani lepiąca. Po prostu czuć delikatną ochronę dłoni.


Krem pachnie bardzo ładnie, delikatnie. Jak wiecie preferuję zapachy owocowe lub „jedzeniowe” , ale ten bardzo mi pasuje. Chyba dlatego, że kojarzy mi się z mamą :) Jak byłam mała to zawsze wąchałam kremy mamy i ten zapach mi się właśnie to mi przypomina. Taki typowy, klasyczny zapach kremu.

Jest gęsty, a przez to wydajny. Wystarczy naprawdę na długo, ponieważ nie trzeba nakładać nie wiadomo jak dużej ilości na dłonie. Konsystencja jest dosyć zwarta. 





Podsumowując, jestem z niego bardzo zadowolona. Jak już mówiłam, sama nie zainteresowałabym się nim w drogerii, a to błąd, bo działa bardzo fajnie.

Daję mu 

9/10

Bo wolę wiecie jakie zapachy :)

_____________________

Ostatnio tam sobie myślałam, że wiele z Was już kojarzę po nicku, wiem jakie macie blogi i jak piszecie. I tak sobie wyobrażam, jak możecie wyglądać, pewnie zupełnie inaczej niż myślę (oczywiście mówię o bloggerkach, które nie umieszczają swoich zdjęć). Musimy kiedyś zrobić akcję: pokaż swoją twarz na blogu :)

Pozdrawiam, Ewa