niedziela, 20 października 2013

Kolejna odsłona Yankee Candle, czyli Mój pachnący dom #2

Witajcie :)

Zgodnie z obietnicą prezentuję kolejną odsłonę Yankee Candle 


w ramach wymyślonego przeze mnie cyklu


Dziś będą moi dwaj ulubieńcy, jeden przyjemniaczek i jedno rozczarowanie. Jak obstawiacie, co myślę o każdym z nich? :)

1. Na pierwszy rzut mój ABSOLUTNY FAWORYT wśród wszystkich YC, jakie miałam przyjemność do tej pory poznać, czyli oczywiście Soft Blanket


Zapach jest wprost cudowny! Jednocześnie rześki, ale i bardzo słodki, otulający, nieduszący. Tak mógłby pachnieć mój kocyk i nie wychodziłabym z niego nawet na chwilę. Jak słodziutki płyn do płukania. Zakochałam się od pierwszego powąchania i na pewno kupię świecę.

2. Nature's Paintbrush


Tu niestety rozczarowanie. Wosk kupowałam w ciemno i po powąchaniu go na sucho byłam nawet zadowolona. Jednak po odpaleniu czar prysł. Zapach jest BARDZO intensywny, co w moim małym pokoju nie zawsze jest zaletą. Wyczuwam tu nutę męską pomieszaną z jesiennym powietrzem. Skojarzenie jakie mi przyszło  do głowy, to mężczyzna, który wchodzi do domu po spacerze wśród wilgotnych liści ;) Niestety, kiedy zapach nabierze mocy staje się duszący i mdlący. Musiałam zgasić kominek i wywietrzyć pokój. Dam mu jeszcze szansę na większej powierzchni, ale na pewno nie teraz. ZAPACH WYCOFYWANY.

3. River Valley


Przyjemniaczek :) Jego zapach naprawdę kojarzy mi się ze spacerem w dolinie rzeki. Jest rześki, ale jednocześnie tak przyjemnie ciepły. Również ma w sobie męską nutkę, ale ta jest moim zdaniem o wiele przyjemniejsza. Wcale nie przytłacza, wręcz przeciwnie - mam ochotę zaciągnąć się zapachem jeszcze bardziej. Oprócz tego wyczuwam w nim lekką bryzę i świeże powietrze. Lubię go. UWAGA! Zapach niestety znalazł się na liście wycofywanych (nie rozumiem, dlaczego), więc jeśli macie na niego ochotę, róbcie zapasy.

4. Paradise Spice


Mój numer 2 ;) Zapach z serii ciepłych, otulających, na zimne jesienno-zimowe wieczory. Wyczuwam w nim słodkie banany i korzenne przyprawy. Bardzo ładny, choć mocny. Nie można przesadzić z ilością, bo może lekko przytłoczyć. Jednak dobrze wyważony spisuje się idealnie. Tata wchodząc do mieszkania zapytał, kto piecze pierniczki, choć ja aż tak korzennego skojarzenia z nim nie mam. Jednak bardzo go lubię i choć nie wiem, czy zdecyduję się na świecę, to na zapas wosków na pewno.

Który zapach Was najbardziej zainteresował, a którego nie widzicie w swoim kominku? Chętnie poznam Wasze typy :)

Pozdrawiam pachnąco, Ewa

46 komentarzy:

  1. och jak nr.3 pachnie mężczyzną t koniecznie chce go mieć ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. tylko misia miałam :) ale nie jest moim faworytem - chyba wolę inne zapachy :) pozostała trójka mi nie znana - ale sprawdzę i te zapachy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Soft blanket muszę wypróbować, czuję że ten zapach mi się bardzo spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Soft Blanket muszę mieć.
    Póki co gości u mnie fluffy towels, ale jest dla mnie zbyt ... proszkowy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Clean Cotton jest jeszcze bardziej proszkowa i taka... zimna :D A kocyk otula <3

      Usuń
    2. Eee, Michasia, Fluffy Towels jest fajny! :) Taki świeżutki :) No, ale co kto lubi ;)
      A "kocykowy" kusi mnie ogromnie, każdy chwali, więc muszę wypróbować :D

      Usuń
  5. mam ochotę na River Valley. żadnego z tej czwórki nie miałam jeszcze

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam ochotę na River Valley :). Ciągle mówię, że muszę zamówić sobie woski na jesień, a ciągle gdzieś mam ważniejsze rzeczy do zrobienia, muszę się w końcu zebrać ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. koniecznie muszę skusić się na te woski :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tyle czytalam o soft blanket ze tez juz u mnie jest :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. szkoda, że numer 2 okazał się felerny

    OdpowiedzUsuń
  10. Prezentują się wyśmienicie :) I pewnie jeszcze piękniej pachną ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeśli chodzi o woski, to chyba popadam w uzależnienie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. River Valley chciałam ostatnio zamówić, ale nigdzie nie było wtedy. Nie wiedziałam, że wycofują. Kurcze szkoda. No ale jakoś będę z tym żyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze można gdzieś dorwać pojedyncze sztuki, rozglądaj się :)

      Usuń
  13. Dwie ostatnie pozycje mnie baaardzo zaciekawiły :) Szkoda, że wycofują River Valley :(

    OdpowiedzUsuń
  14. Akurat z tych zapachów nie miałam żadnego.

    OdpowiedzUsuń
  15. wiedziałam że miękki kocyk wygra - ten zapach jest tak uniwersalny a zarazem fajny że podoba się każdemu :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Z wosków nie miałam żadnego i muszę przyznać, że średnio rozumiem ich ideę ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślałam dopóki nie odpaliłam pierwszego :)

      Usuń
  17. jejku ! Jesteś kolejnym blogiem który czytam dziś i jest o woskach !! Normalnie chyba muszę jutro lecieć i ich szukać ! :D

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja nie miałam żadnego z powyższych wosków :( Ale za to jestem ciekawa wosku "Soft Blanket" - wszyscy go zachwalają! ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Wszyscy już chyba mają te woski - tylko nie ja!!! Nawet nie mam kominka :// planuję zakupić jakiś kominek i wtedy dopiero wypróbować te osławione woski :D ciekawe czy przepadnę jak większość dziewczyn :)
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  20. O nr 1 już wiele dobrego czytałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. już postanowione, że jak tylko się wprowadzam do mieszkanka,kupuję cały zapas! :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Paradise Spice <3 miałam sampler - boski zapach :D Reszty nie znam :P Ale jak mam mówić o takich, których unikać to Sun&Sand... Nawet nie określę co to za zapach, bo był straszny i odrazu go zgasiłam... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, a ja chciałam go przetestować :o

      Usuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze.
I te pozytywne i te krytyczne - jednak pamiętaj! - szanujmy się nawzajem, dlatego wszelkie obraźliwe/naruszające moje poczucie moralności i estetyki komentarze będą usuwane.
Nie spamuj - nie zostawiaj linka do swojego bloga wraz z hasłem "obserwujemy?" - to gwarantuje, że na pewno tam nie zajrzę.
Wszystkie inne osoby bardzo chętnie odwiedzę :)

Pozdrawiam, Ewa.