poniedziałek, 31 grudnia 2012

It's only a picture...TAG

Inicjatorka TAGu - Kirei

 Do TAGu zostałam zaproszona przez zmieniony rytm2.

Bardzo dziękuję :)

 
Zasady:
1. Umieść w poście baner z tytułem tagu i linkiem do Kirei - inicjatorki tagu
2.  Odpowiedz na 17 pytań w formie zdjęcia - może to być pojedyncze zdjęcie, kolaż złożony z kilku zdjęć, sfotografowany rysunek, PrintScreen. Ważne, żeby odpowiedź była w formie graficznej, a nie tekstowej - ewentualnie krótki podpis dozwolony :)
3.Postarajcie się, aby większość zdjęć była Wasza własna, a nie np. pobrana z internetu z podaniem źródła. Wtedy ten tag będzie bardziej "osobisty" i ciekawy, choć kilka pytań trochę utrudnia to zadanie (np. w przypadku pytania o życzenie).
4. Otaguj 7 osób :)
 
1. Codziennie widzisz...
 
2. Ubranie, w którym "mieszkasz"?
 
3.  Ulubiona pora dnia? - poranek
źródło - Internet
 
 4. Coś nowego?
 
 5. Właśnie tęsknisz za...
 
 6. Piosenka, która za tobą chodzi...
Rea Garvey - Wild love ( wybaczcie, ale bez zdj. :)
 
7. "Nagłówek" Twojego tygodnia to...
 
 8. Najlepszy moment tygodnia? - święta!
 
9. Czym/kim chciałaś/eś być jako dziecko?
 Panią pracującą w sklepie ze słodyczami :D
 
 10. Nigdy nie rozstajesz się z....
 
 11. Co można znaleźć na Twojej liście życzeń?
 
 12. Twoja miłość od pierwszego wejrzenia.
 
 13. Coś, co robisz przez cały czas.
 
 14. Zdjęcie tygodnia?
 
 15. Ulubione słowo/wyrażenie?
 
 
16. Najlepszy moment roku.
 
 17. Ktoś, kto zawsze potrafi Cię uszczęśliwić.
 
 
Do zabawy zapraszam: 

Będzie mi bardzo miło jeśli weźmiecie udział w zabawie, sama się nieźle namęczyłam :)
 
Pozdrawiam, Ewa.
 

niedziela, 30 grudnia 2012

Lakier - kameleon, podziękowania i Testerka się chwali :)

Witajcie, jak Wam upływa niedziela? Mi bardzo leniwie :)

Na początku chciałabym bardzo podziękować 4 kochanym osóbkom:


Dziękuję za pomoc i podpowiedzi w sprawie obsługi bloga :* Dzięki Wam zaczynam jakoś powoli sobie z nim radzić :)

A dziś, ponieważ sylwester już jutro, czas na recenzję czegoś kolorowego :)

Essence colour&go – szybkoschnący lakier do paznokci w kolorze : 122 chic reloaded


Pojemność: 8ml
Cena: ok. 6-7zł



Wypatrzyłam go jakiś czas temu na jakimś blogu (niestety nie pamiętam na jakim). Co prawda miał wtedy inną nazwę, ale zachwycił mnie od razu swoją „innością”.



Lakier jest bardzo nietypowy, ponieważ w zależności od tego, jak pada na niego światło, zmienia on swoją barwę. I tak może być: fioletowy, zielonkawo-morski, stalowy lub nawet wpadający w brąz. Nie spotkałam się jeszcze z takim lakierem i gdy go tylko zobaczyłam, wiedziałam, że muszę go zdobyć.

Jedna warstwa

Dwie warstwy
(wybacznie pomazane skórki :)

Ma on dosyć szeroki pędzelek, co akurat bardzo lubię. Nakłada się go bardzo wygodnie.



Producent zapewnia o szybkim schnięciu lakieru. O ile pierwsza warstwa wysycha naprawdę szybko, tak druga schnie moim zdaniem całkiem przeciętnie.

Lakier niestety nie poraża swoją trwałością, zdarza się, że po kilku godzinach na paznokciach pojawiają się brzydkie odpryski, a czasem lakier można zdrapać z połowy paznokcia w 1 kawałku.

Czy kupiłabym go ponownie? Pewnie tak, bo lubię „inne” kosmetyki, które są w pewnym stopniu nietypowe. Na pewno nie na co dzień, bo można by było zwariować od ciągłego poprawiania paznokci, ale raz na jakiś czas – czemu nie!



Ogólna moja ocena to:

7/10

PS. Zauważyłam, że wrzucacie zdjęcia swoich prezentów świątecznych, pomyślałam, że też coś pokażę :)

Między innymi takie cudeńka dostałam od mojego narzeczonego:







Pozdrawiam, Ewa

sobota, 29 grudnia 2012

Nie potrafię obsługiwać Bloggera :(

Smutne, ale przyznaję się bez bicia. Pomimo mojego wyższego wykształcenia, "ogarnięcie" z pozoru banalnych funkcji jest w moim przypadku ponad siły.

Dlatego też mam do Was ogromną prośbę. Gdyby któraś z Was znalazła chwilę i miała odrobinę cierpliwości to prosiłabym o małe podpowiedzi i wskazówki :)

1. Nie umiem dodać bannera z boku bloga, w którym bym infromowała np. o rozdaniach u innych blogerek.
2. Nie umiem nawet zmienić tła bloga na takie, które nie jest w ustawieniach Bloggera, a chciałabym np, w nagłowku dać inne zdj., jako tło inne itp.

Szukałam odpowiedzi w "pomocy", ale nic nie znalazłam. Mam nadzieje, że Wy mi pomożecie :)

Naprawdę będę baaaardzo wdzięczna!

Pozdrawiam, Ewa.

czwartek, 27 grudnia 2012

NIVEA AQUA EFFECT odżywczy krem nawilżający na dzień

Czas na pielęgnację twarzy. Dziś mam ogromną przyjemność przedstawić Wam bardzo fajny kremik, a mianowicie:

NIVEA AQUA EFFECT odżywczy krem nawilżający na dzień do cery suchej i wrażliwej

 

Zdaniem producenta:

Skóra sucha i wrażliwa wymaga ukojenia, odżywienia oraz specjalnej pielęgnacji i ochrony, aby była miękka, gładka i piękna przez cały dzień. 

Działanie

NIVEA® AQUA EFFECT ODŻYWCZY KREM NAWILŻAJĄCY NA DZIEŃ wzbogacony w naturalny olejek migdałowy i Hydra IQ:
    • zapewnia głębokie nawilżenie
    • pomaga chronić skórę przed działaniem promieni słonecznych dzięki filtrom UV
    • odżywia skórę dzięki swojej kojącej formule
    • pielęgnująca formuła z olejkiem migdałowym jest odpowiednia dla suchej cery
ZOBACZ I POCZUJ ZDROWO WYGLĄDAJĄCĄ SKÓRĘSkóra jest intensywnie nawilżona i odżywiona, wygląda zdrowo i pięknie.
PRODUKT PRZEBADANY DERMATOLOGICZNIE”



Skład:

Aqua, Glycerin, Ethylhexyl Salicylate, Methylpropanediol, Butyrospermum Parkii Butter, C12  -15 Alkyl Benzoate, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Octocrylene, Cyclomethicone, Potassium Cetyl Phosphate, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Hydrogenated Palm Glycerides, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Calendula Officinalis Flower Extract, Chondrus Crispus, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Butylphenyl Methylpropional, Ethylhexylglycerin, Glycine Soja Oil, Phenoxyethanol, Methylparaben, Trisodium EDTA, Linalool, Citronellol, Benzyl Alcohol, Limonene, Geraniol, Alpha-Isomethyl Ionone, Citral, Parfum. 

Pojemność: 50ml

Cena: w promocji 9,99zł
Moja opinia:

Konsystencja:

Bardzo ciekawa, krem nie jest ani lepki, ani rzadki. Konsystencją przypomina mi budyń, ale taki hmm.. sprężysty. Ciężko to opisać, ale przy delikatnym dotknięciu powierzchni kremu, sprawia on wrażenie, jakby się uginał, a następnie powracał do pierwotnego kształtu.


Zapach:

Jak wiadomo, kryterium szczególnie ważne :) Krem spełnia moje warunki odnośnie zapachu. Nie jest intensywny. Nie przepadam za charakterystycznym zapachem klasycznego kremu Nivea. Ten jest niby podobny, a jednak inny. Łagodniejszy, subtelniejszy, podoba mi się.

Sposób użycia:

Jest to krem na dzień więc stosujemy go rano :) Na oczyszczoną skórę twarzy delikatnie wmasowujemy krem.

Działanie:

Uwielbiam ten krem, chociaż nie stosuję go długo. Od razu po pierwszym użyciu odczuwam jego pozytywne działanie. Natychmiast nawilża skórę, sprawia, że jest gładka, elastyczna i sprężysta. Wchłania się idealnie, nie pozostawia tłustego filmu uniemożliwiającego nałożenie makijażu. Mało tego! Na moją suchą skórę wywiera idealny wpływ, dzięki czemu makijaż trzyma się jeszcze lepiej.



Wydajność:

Jak już mówiłam, kremu nie używam bardzo długo, jednak podczas nakładania go na twarz widzę, że nie potrzeba dużej ilości, aby doskonale nawilżyć skórę. Ode mnie duży +.

Moje ocena:

Muszę przyznać, że jestem baaardzo zadowolona z działania kremu. Charakterystyczny zapach Nivea być może odrobinę przeszkadza, ale przez to, że w tym kremie jest delikatniejszy i łagodniejszy – nie będę się czepiać. Dlatego:

10/10!

PS. Jak tam po świętach? Mikołaj/ Gwiazdor był szczodry? A jak brzuchy? Ja umieram z przejedzenia a i tak ciągle jem, jem i jem… :)


Chciałabym Was zaprosić do rozdania na blogu Makiazas23: http://makiazas23.blogspot.com/2012/12/rozdanie-rimmel-wibo-perfecta-nagrody.html 
Fajne nagrody ;)

 Pozdrawiam, Ewa

sobota, 22 grudnia 2012

Jedwab Biosilk i życzenia :)

Na początku chciałabym Was przeprosić za dłuższą nieobecność. Jednak nałożyło mi się parę spraw rodzinnych i musiałam stawić czoła pewnym problemom. Mam nadzieję, że już uda mi się pisać regularnie :)

Dziś chciałabym wyrazić swoją opinię o:

Jedwabiu do włosów Biosilk – silk therapy.

Ostatnio moje włosy są w nienajlepszym stanie więc łapię wszystkie odżywki po kolei i cierpliwie czekam, aż mi w końcu pomogą. Tym razem padło na jedwab.

Zdaniem producenta:


Skład:

Cyclomethicone, Dimethicone, SD/Alkohol 40B, Panthenol, Ethyl Ester of Hydrolized Silk, Octyl Methoxycinnamate, Parfum, C 12-15 Alkyl Benzoate, Phenoxyethanol, Methylparaben, Propylparaben

Pojemność: 15ml
Cena: około 6zł

Moja opinia:

Konsystencja:

Jak to jedwab, śliski, przezroczysty, o konsystencji przypominającej nieco olej. Dosyć gęsty jak na jedwab.

Zapach:

Jak już wiecie, zapach kosmetyków jest dla mnie bardzo ważny. I tutaj zachwytu nie ma. Jedwab pachnie moim zdaniem zbyt intensywnie. Trochę przypomina mi bazarowe perfumy. Nakładam go na wilgotne włosy, jednak po wysuszeniu zapach staje się łagodniejszy i nawet ładny. Utrzymuje się nawet następnego dnia.


Sposób użycia:

Przed użyciem należy wstrząsnąć. Stosować na mokre lub wilgotne włosy, dużą kroplę wylewamy na dłoń i rozprowadzamy na włosach rozpoczynając od końcówek. Tutaj uwagę muszę zwrócić na moim zdaniem zdecydowanie za duży otwór tak małej buteleczki. Należy bardzo uważać, aby nie wylać zbyt dużo jedwabiu. Nie wiem kto wymyślił tak wielką dziurę zamiast małego dozownika.


Działanie:

Zgodnie z obietnicami producenta jedwab dobrze zmiękcza włosy, nadaje im połysk i blask. Ułatwia rozczesywanie (to ważne). Nie wiem jak z ochroną przed UV, wierzę producentowi na słowo, bo raczej tego nie sprawdzę. Nie podoba mi się jednak obecność alkoholu w składzie, co przy dłuższym stosowaniu może skutkować wysuszeniem włosów. Na razie jestem zadowolona, chociaż nie używam go regularnie.

Wydajność:

Pomimo małej pojemności, jedwab jest wydajny. Jedna kropla naprawdę wystarcza na jednorazowe użycie nawet przy moich długich i splątanych włosach.


Moja ocena:

Podoba mi się zmiękczenie włosów i ułatwienie rozczesywania. Na nie przemawia zapach i wielki otwór dozownika. Czy kupię ponownie? Zastanowię się. Na pewno nie jest to mój ulubiony kosmetyk, ale nie jest też tragiczny. W ogólnym rozrachunku daję:

5/10

Pozdrawiam i życzę Wam dużo zdrowia, szczęścia i uśmiechu na Święta. I żebyście pod choinką znalazły wymarzone prezenty, a w szczególności kosmetyki, których recenzje chętnie poczytam :) Wesołych Świąt!

Pozdrawiam, Ewa.


poniedziałek, 10 grudnia 2012

Rozgrzewający krem do rąk Cztery Pory Roku

Kolejny typowo zimowy produkt, a mianowicie:
Krem do rąk firmy Cztery Pory Roku - rozgrzewający
Wpadł mi do rąk przypadkiem, kiedy przechadzałam się pomiędzy półkami drogerii. Skusił mnie szatą graficzną nawiązującą do zimy, no i oczywiście zapachem… ale o tym później :)


Zdaniem producenta:
„Zimą skóra rąk wymaga szczególnej pielęgnacji. Wiatr, mróz i duże różnice temperatur nasilają utratę wody i uszkodzenie warstwy lipidowej naskórka, co wywołuje uczucie dyskomfortu i nadmierne przesuszenie.
Ochronny krem do rąk o działaniu regenerująco – natłuszczającym, przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry dłoni w okresie zimy.”
Krem nie zawiera parabenów. W jego skład wchodzą natomiast:
- 10% naturalnych olejów (masło SHEA, olej sojowy, olej sezamowy) o właściwościach natłuszczających, regenerujących i pielęgnujących
- 4% ekstraktów z Bawełny Norweskiej i Imbiru
Pojemność: 75ml
Cena: około 5zł


Moja opinia:
Konsystencja:
Krem jest dosyć gęsty. Na pewno nie rozlewa się na ręce po wyciśnięciu, raczej pozostaje w formie zwartej kuleczki ;) Wąski otwór pozwala na wyciśnięcie takiej ilości kremu, jakiej potrzebujemy. Wchłania się szybko, co dla mnie jest dużą zaletą. Nie lubię uczucia po niektórych kremach, kiedy po posmarowaniu rąk nie mogę długo dotykać różnych przedmiotów w swoim otoczeniu, ponieważ mogę je otłuścić.


Zapach:
Jedno z bardzo ważnych dla mnie kryteriów przy zakupie kosmetyków. Moje MUSZĄ ładnie pachnieć. Inaczej nie mam ochoty z nich korzystać. Krem pachnie cudnie. W swoim składzie ma ekstrakt z imbiru, co jest wyczuwalne, wyczuwam też nutę cytrynową. Skojarzenia jakie przychodzą mi do głowy po posmarowaniu rąk to zapach grzanego wina.
Sposób użycia:
Oczywiście używamy, kiedy tylko chcemy i wmasowujemy krem do całkowitego wchłonięcia.
Działanie:
I tu pojawia się problem. O ile krem bardzo dobrze nawilża i odżywia spierzchnięte i przemarznięte dłonie, o tyle producent nie spełnia swojej podstawowej obietnicy o działaniu rozgrzewającym. Moje ręce marzną bardzo i muszę przyznać, że kiedy w drogerii zobaczyłam rozwiązanie dla nich w postaci kremu do rąk – nie wahałam się z zakupem. I jest rozczarowanie. Oczywiście nie można oczekiwać cudów po kremie do rąk za 5zł, jednak miałam cichą nadzieję na chociaż minimalny efekt rozgrzewania, szczypania pobudzającego krążenie itp. No niestety. Za to nawilża bardzo dobrze.
Wydajność:
Jest to moje pierwsze opakowanie, jednak krem wydaje się wydajny ze względu na swoją zwartą konsystencję. Nie trzeba go nakładać dużo, wystarczy rozprowadzić małą ilość na dłoniach i dokładnie wmasować.


Moja ocena:
Biorąc pod uwagę cenę, krem jest naprawdę dobry. Dobrze nawilża, odżywia i wygładza skórę dłoni. Niestety zawiodłam się na braku jakiegokolwiek działania rozgrzewającego i za to obcinam aż 5 punktów – ta cecha była pożądana przeze mnie najbardziej. Zatem:
5/10
Pozdrawiam, Ewa.

wtorek, 4 grudnia 2012

Czekoladowo – pomarańczowe masełko do ciała firmy Stara Mydlarnia

Dzisiaj czas na coś słodkiego :)Tym razem chciałabym przedstawić wam opinię o
Czekoladowo – pomarańczowym masełku do ciała firmy Stara Mydlarnia.


Zdaniem producenta:         
„Dzięki swej jedwabistej konsystencji doskonale nawilża, regeneruje i odżywia suchą i zmęczoną skórę. Działa przeciwzapalnie i zapobiega starzeniu się skóry. Doskonały afrodyzjak, który pobudza zmysły.”
Pojemność: 250ml
Cena: nie wiem, dostałam w prezencie ;)
Moja opinia
Konsystencja:
Jak to masło, jest dosyć gęste. Słyszałam opinie, że dozowanie za pomocą pompki jest męczące ze względu na zbyt gęstą konsystencję. Nie zgadzam się z tym ani trochę. Moim zdaniem pompka jest idealnym rozwiązaniem! Nie znoszę dłubania w pojemnikach i tego, jak balsam wchodzi pod paznokcie. A tak, dzięki pompce mogę wziąć dokładnie tyle masełka, ile potrzebuję.
Masło po rozprowadzeniu na ciele pozostawia białawą warstwę. Jednak wraz z wcieraniem warstwa ta stopniowo zanika, aż staje się kompletnie niewidoczna. Wchłania się dosyć szybko.


Zapach:
Typowo zimowy. Latem nie mogłabym smarować się takim masełkiem. Wtedy dominują u mnie cytrusy i lekkie – wodne zapachy. Ale na zimę – jak znalazł! Zapach przyjemnie wnika w skórę, a nawet „wgryza” się w piżamę. Jest słodki – czekoladowy, ale przełamany nutą pomarańczy. Pachnie tak, jak pachną święta.
Sposób użycia:
Za pomocą pompki dozujemy odpowiednią ilość masełka i rozprowadzamy na skórze. Masujemy do całkowitego wchłonięcia.
Działanie:
Masło zdecydowanie sprawia, że skóra jest gładka i nawilżona. Zastanawiające jest stwierdzenie producenta o działaniu przeciwzapalnym kosmetyku. Ja jednak bałabym się nałożyć dosyć mocno perfumowany produkt na miejsca podrażnione. W takich sytuacjach ufam tylko maściom.
Wydajność:
Masełko jest dosyć gęste (chociaż nie jest to najbardziej gęsty produkt z jakimi miałam do czynienia) i dzięki temu jest wydajne. Niewielka ilość po rozprowadzeniu pokrywa dość sporą powierzchnię skóry. Po otwarciu produkt należy zużyć w ciągu 6 miesięcy.


Moja ocena:
Pomijając informację producenta o działaniu przeciwzapalnym (której nie zamierzam sprawdzać) wydaje mi się, że masełko jest bardzo fajne. Odejmuje 1 punkt za dosyć słodki zapach, pomimo mojego uwielbienia do słodyczy, zapach mógłby być męczący w czasie upału. Zatem:
9/10
A jaki jest wasz ulubiony zapach balsamu czy też masła na zimę? ;)
Pozdrawiam, Ewa.